Ja myślę podobnie jak Iscariot. Byłem na kilku konwentach i powiem tak:
Wszystko fajnie, można pokupować sobie fajne duperelki, mangi itd., obejrzeć sobie anime,
pośmiać się, wziąć udział w jakiś konkursach czy też przedstawić sobie opinie między sobą na dany temat. Wszystko jest ok i chcę się wracać do takich miejsc wiele razy.
Tylko najbardziej odrzuca mnie to, że są tam ludzie którzy, że tak ujmę mają na tym punkcie ogromnego bzika, ale nie takiego, że muszą mieć coś w swojej kolekcji czy coś, tylko takich którzy własną osobą pokazują czym się interesują. Inni pokazują to mniej, a są tacy którzy po prostu mają już cienką granicę do bycia dziwnym. Młode dziewczyny w różowych perukach krzyczące "Kawaii!" na widok plakatu z jakiegoś anime typu yaoi mnie przeraża.
Albo np. chłopca, który ma wielki problem z opryszczką i otyłością, a jego włosy są trochę tłuste jakby je nie mył od kilku tygodni, siedzi sobie na ławce z dala od innych i rozgląda się na dziewczyny. Czy to nie jest dziwne? Może ja jestem za mały otaku, ale wiem jedno, nie chciałbym tak się zachowywać. Jestem tolerancyjny, poznałem wielu ludzi na konwentach, ale gdy patrzę na takich o których wspomniałem w środku mówię sobie "co ja tu robię?".
Nie wiem czy nazwać ich wygląd i zachowania subkulturą (mówię np. o tej dziewczynie),
bo nie wiem czy chodzi tak ubrana do szkoły i zachowuję się tak w domu. Może gdy
dochodzi do konwentu, chcę się dziewczyna wyróżnić wokół ludzi którzy mają takie same zainteresowania i chcę po prostu by ktoś ją dostrzegł. Każdy z nas ma na tym punkcie jakiegoś bzika, jedni pokazują to sobą, a drudzy trzymają to w środku bo się wstydzą. Ja stoję tak pomiędzy, bo nie wstydzę się swoich zainteresowań, ale też nie pokazuję tego we wszystkie strony. To co jest dobre nie nam oceniać, ale trzeba wiedzieć, że Polska to nie Japonia i co u nas można uznać z dziwne, u nich będzie uważane za normalne.
Co nie zmienia faktu, że fajnie posiedzieć wśród ludzi którzy mają takie same zainteresowania jak my

Pozdro.