Autor Wątek: Nasi przyjaciele z lekcji religii - księża, siostry i inni  (Przeczytany 3641 razy)

Offline TsukiYasha

  • Random
  • Wiadomości: 27
Mam szczerą nadzieję, że nie naruszam jakiegoś punktu regulaminu, jako że nie będzie to temat o religii, a natomiast o naszych kochanych duchownych opiekunach, których zapewne każdy ma w swojej szkole. Ogólny sens tematu polega na tym, aby opisać jak wygląda komizm/powaga lekcji religii w Waszych szkołach i co ciekawego ich prowadzący mają do powiedzenia ;)

Do rzeczy. Nie tak dawno mój wspaniały ksiądz przyczepił się homoseksualistów (standard) i stwierdził, że mężczyźni zadbani, a szczególnie z wyprasowanymi kołnierzykami i mankietami, to, cytuję "cioty, geje". Mogłam na niego za to, za przeproszeniem z mordą wyskoczyć, bo chwilę potem stwierdził, że obowiązkiem kobiety jest całokształt dbania o higienę i wygląd mężczyzny. No tak.. Facet żyje stereotypami, co poradzić. Ale czy i również Wasi katecheci stwierdzili, że ateiści (wliczam się) są mordercami i nie potrafią być absolutnie dobrzy? Ksiądz ma zaledwie cztery dyszki na karku, jakoś się z nami dogaduje, ale takie paradoksy wykłada na religii, że to go albo przez okno albo - jeśliś odważny panie - zaprzecz mu, a jego potok słów będzie trwał wieki jak kazanie.
W przypadku mojej klasy wszyscy włączamy się w dyskusję. Zastanawia mnie tylko, po co mam tygodniowo tracić 90 minut mojego życia, które i tak tracę w szkole na słuchanie bzdur >>'

Znam jeszcze innego księdza, który mówił do rzeczy, np. że francuscy producenci kosmetyków (avon, dove) do swoich kremów wykorzystują ludzkie płody, które mają zdolności regeneracyjne. W sumie racja, skarbnica tkanek macierzystych. Ale i ten mistrz miał wadę - kultura. "Jeśli nie masz co zrobić z tymi nogami, to se je w dupę wsadź." - cóż można? Człowiek.

Cichy głosik w mojej głowie podpowiada mi, że temat jest umieszczony w złym dziale, ale chyba skoro zapytam Was o Wasze potyczki z katechetami i jaki wywierają oni na Was wpływ, to być może jednak temat leży tam gdzie trzeba, skoro dział nosi nazwę "O nas" ;).

A jak to wygląda u Was?
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez TsukiYasha »

Offline kiriki

  • Otaku
  • *****
  • Wiadomości: 1060
(Bez tematu)
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Kwi 2009, 17:50:54 »
U mnie ksiądz jest dosyć dobry. W miarę ma normalne kazania, raczej nie atakuje homoseksualistów i innych wyznań. Tylko nie akceptuje ewolucji. Zamiast tego, przyjmuje przystosowywanie się organizmów do życia. Dzięki temu mamy ludzi o różnych kolorach skóry itp. Według mnie, Przystosowywanie się do warunków otoczenia to ewolucja, ale jego nie przekonasz. I to właściwie tyle. To jest najbardziej ludzki ksiądz, jakiego widziałem. Nawet przyznaje, że jak był w kościele, w czasie kazania innego księdza, zaczynało go to nudzić!! I stwierdził, że rzeczywiście myśli automatycznie odlatują! A znałem takich, którzy się o to wpieniali.  :)
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez kiriki »

Offline Col. Frost

  • Moderator globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2649
(Bez tematu)
« Odpowiedź #2 dnia: 26 Kwi 2009, 18:00:05 »
Ja już nie mam religii (i chwała niech będzie), ale w liceum miałem taką katechetkę-mohera. Przysiągłbym, że słuchała radia z Torunia. Na każdej lekcji zamiast normalnych zajęć toczyły się po prostu 45 minutowe dyskusje klasa v.s. katechetka. Najciekawsze tylko, że jak brakowało jej argumentów to zmieniała temat i już nie pozwalała do niego wrócić. W życiu tylu tematów zajęć na jednej lekcji nie mieliście ;-)
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Col. Frost »

Offline megirosa

  • Otaku
  • *****
  • Wiadomości: 1114
    • http://www.rose.bestanime.pl
(Bez tematu)
« Odpowiedź #3 dnia: 26 Kwi 2009, 18:36:54 »
Ja jeśli chodzi o moje lekcje religii mam bardzo pozytwyne odczucia, hm, chyba nawet jest to mój ulubiony przedmiot w lo ;) Uczy nas ojciec domininikanin, bardzo światły człowiek, z poczuciem i posiadający podejście do młodzieży. Bardzo podoba mi się, że nikogo nie osądza. Lekcje wiadomo, są raczej luźne, jedyne co wymaga to znajomość ewangelii. Głównie właśnie zajmujemy się analizą jej fragmentów w odniesieniu do życia, i przynajmniej ja dużo z tego wynoszę (inna sprawa, że z moją pobożnością raczej kiepsko ostatnio ^^')
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez megirosa »

Offline CLBS

  • 0101
  • Moderator globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1689
    • http://www.myspace.com/rapdar
(Bez tematu)
« Odpowiedź #4 dnia: 26 Kwi 2009, 18:57:11 »
Moja katechetka nie uznaje poglądów innych niż swoje. Zawsze, gdy chce się coś zanegować, pada stwierdzenie "ale nie takie było pytanie", czy coś w tym guście. Raz jej powiedzieliśmy, że taka dyskusja nie ma sensu, to się popłakała i wyszła.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez CLBS »

Offline Heinrich

  • dr Barber
  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 837
  • Need a surgery ?
    • DeviantART
(Bez tematu)
« Odpowiedź #5 dnia: 26 Kwi 2009, 19:07:46 »
Z podstawówki/gimnazjum pamiętam jak dziś te kolejeczki z zeszycikami by 'zaliczyć' odcykiwanie listy modlitw u siostry prowadzącej. A to co się działo przed bierzmowaniem to można u mnie porównać z kursem na prawo jazdy- część teoretyczna (modlitwy once again) plus praktyczna (czyli ponad 100 pytań i przemarsze do kościoła na próby). Ugh.

Hmmm, w liceum... W liceum moją klasę poskramiało dwóch księży, w tym ten pierwszy przez dwa lata egzaminował z niedzielnej ewangelii, trzeba było pisać recenzje kazań oraz różne długie referaty (jak to wyglądało w praktyce niech zostanie w sferze domysłów :D ). Ten co przybył w klasie trzeciej był równy (może dlatego że w miare jeszcze młody?). Tematy wpisane w dzienniku nie pokrywały się z tym o czym rozmawialiśmy. Któregoś razu gadaliśmy o samochodach księżowskich (a temat zszedł do szybkości pokonania danej trasy konkretną marką) i w połowie dyskusji wszedł dyrektor. Powiedział co miał powiedzieć a wychodząc napomknął że "zapewne przerwał nam rozmowę o tym ile czasu jedzie się do jakiegoś tam sanktuarium  :mrgreen: I tak o ile u tego pierwszego miałam słabe 4, tak u tego na świadectwie ukończenia szkoły wylądowało 6 :D
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Heinrich »

Offline kiriki

  • Otaku
  • *****
  • Wiadomości: 1060
(Bez tematu)
« Odpowiedź #6 dnia: 26 Kwi 2009, 19:32:49 »
To ja muszę jeszcze wspomnieć o katechecie, który uczył nas przez większość 1 gimnazjum. Był świetny. Może aż za bardzo. Lekcje przypominały bardziej... Cyrk? Czy cos koło tego. Ale nie był zły. Szkoda tylko, że z czasem się wyniósł. Podobno poszedł do Bielska, i już nie robi w szkole :) Szkoda mi go.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez kiriki »

Offline Futabas

  • Otaku
  • *****
  • Wiadomości: 1155
(Bez tematu)
« Odpowiedź #7 dnia: 26 Kwi 2009, 20:47:26 »
Kurde, jak to czytam to zalatuje mi klimatami "Faktu", przeczuwam tutaj chęc tanich sensacji, ale jadziem >xP. Przynajmniej byc może wreszcie jakaś dyskusja się na forum rozkręci :-D.
W 1 kl. liceum uczył mnie przez tydzień ks. J, ale rychło sobie poszedł (nie pamiętam czemu) i przyszedł typ o ksywce "Przemo". Śmieszny był, nic nie robiliśmy na lekcjach. Wykopali go i przyszła taka facetka. Kurdeee, ona była super *,*!! Normalnie ponawracała ludzi w klasie. Nie wiem, jak ona to robiła, ale poruszała fajne tematy i była przekonująca. Potrafiła zbic wszystkie argumenty i bez ośmieszania uciszyc zarozumiałych gówniarzy. No i na koniec liceum dostaliśmy takie kartki, że ukończyliśmy kursy małżeńskie i w przyszłości nas one ominą, więc jestem zadowolona xPP.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Futabas »

Offline Helga

  • Chaos is Behind me
  • Moderator globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1828
(Bez tematu)
« Odpowiedź #8 dnia: 26 Kwi 2009, 21:30:19 »
Pierwszy katecheta był spoko, ale dla niego nie byliśmy mili. Czasem płakał z naszego powodu. Jedyny nauczyciel, któego wziełęm na naszą klasę.
2 był w skrócie pip. Ja go nie lubiłem, ani on mnie.
Na religii wolałem robić inne rzeczy niż rozmiawiać z kimś kto nigdy tego owego nie zrobił. Na przykład pójść na piwo, nogę, albo grać pokera rozbieranego.
Niechce obrażać księży, ale oni nie znają się na życiu. Po za wyjątkami.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Helga »
It gets so lonely being evil
What I\'d do to see a smile
Even for a little while
And no one loves you when you\'re evil
I\'m lying through my teeth!
Your tears are all the company I need

Offline Julka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2197
    • alchemist
(Bez tematu)
« Odpowiedź #9 dnia: 26 Kwi 2009, 22:09:29 »
Religia...w podstawówce znałam wszystkie modlitwy jakie mieliśmy na zaliczenie @.@...tym samym przetrwałam na lajcie gimnazjum. Nigdy nie miałam z tego przedmiotu jakichkolwiek kłopotów, a teraz?
Ostatnia lekcja religii:
- Proszę Księdza...zaczyna się 7 lekcja, my jesteśmy w szkole od ósmej, a Ksiądz na pewno jest zmęczony...czy moglibyśmy...
- Ja was zwolnić nie mogę, ale na pewno nie zauważę, jak się urwiecie
I tak jest co tydzień xD więc we wtorki zamiast kończyć o 15,30 wychodzimy ze szkoły o 13,30 xD po prostu luuuzik. Wszyscy mają 6, bo raz zrobił nam kartkówkę z 4 modlitw, a że mamy ministranta w klasie, to wszyscy mieli wszystko dobrze ;]
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Julka »

Offline Ivi

  • Kouhai
  • **
  • Wiadomości: 124
(Bez tematu)
« Odpowiedź #10 dnia: 26 Kwi 2009, 22:49:53 »
Cytat: "Julka"
więc we wtorki zamiast kończyć o 15,30 wychodzimy ze szkoły o 13,30 xD


To ty masz 2 godziny religi w ciagu dnia? o.o straszne  :shock:
Wy to macie na religi fajnie. Przynajmniej coś się dzieje. U mnie coś ciekawego jest tylko wtedy gdy katechetka ma 2 klasy. Wtedy (z racji tego ze niby jesteśmy grzeczniejsi) zostawia nas w sali obok i udaje
- ze nie zauważa jak połowa osób idzie do domu
- nie słyszy huku, który powstaje przez zrobienie z ławek domina
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Ivi »

Offline Julka

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2197
    • alchemist
(Bez tematu)
« Odpowiedź #11 dnia: 26 Kwi 2009, 22:52:42 »
Cytat: "Ivi93"
To ty masz 2 godziny religii w ciągu dnia? o.o straszne :shock:
straszne? wiesz kiedy ja ostatni raz byłam na 2 godzinach? ba, kiedy ktokolwiek z mojej klasy na ich był? na początku tego semestru xD i wtedy była ta jedyna kartkówka xD
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Julka »

Offline yoruki

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 585
    • http://yoruki69.deviantart.com
(Bez tematu)
« Odpowiedź #12 dnia: 26 Kwi 2009, 22:59:09 »
Obecny ksiądz ma dwie strony. Ogólnie to wolałby nie przychodzić na lekcje z moją klasą i czasami tego nie robi xD Czasami też przychodzi i mówi, że jest zmęczony(a ma z nami 1 lekcję o godzinie 9:00) i mamy siedzieć cicho to nie będzie tematu, a jak nie to zrobi kartkówkę i 1 nastawia xD Na początku go nie lubiłam, teraz jest mi obojętny xD Byle by nie pytał. W sumie jak wystawiał oceny na semestr to z ocen wychodziło mi 3. On czyta moje nazwisko i podchodzę z zeszytem, a on : "A ty jesteś grzeczna dziewczynka, siadaj....masz 5" Albo ostatnio miałam historię i on przyszedł, coś tam powiedział do nauczycielki i jak miał wychodzić to kolega do niego " Proszę księdza nas nie będzie w piątek" a on na to robiąc znak krzyża: "Nie będzie was potwory? Jak dobrze " Wkurza go jak ktoś powie przez przypadek do niego "prosze pana" albo coś. Raz koledze na całą stronę napisał" DO KSIĘDZA NIE MÓWI SIĘ PAN!!!!!!!!!" i rzucił zeszytem...
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez yoruki »

Offline deviler

  • Senpai
  • ***
  • Wiadomości: 326
(Bez tematu)
« Odpowiedź #13 dnia: 27 Kwi 2009, 00:15:18 »
Przez pierwsze 2 lata LO "uczyła" nas religii dewotka, która poza różańcem i toruńską rozgłośnią własnego nosa nie widziała. Trzeba jej przyznać, że miała kilka oryginalnych patentów np. wymyślić na lekcji modlitwę do "Ducha Świętego" ;-)
Szczęśliwie na 3 roku przydzielili nam księdza. Żeby było fajniej był nim ksiądz egzorcysta z pobliskiej parafii. Przez całą 3 klasę poruszyliśmy chyba wszystkie tematy: od Pokemonów po Aborcje przez sławny i szerzony przez Kościół Katolicki kreacjonizm. Księżulek dał mi kilka fajnych tytułów książkowych, w tym broszurki o "źle" dzisiejszych czasów jak np. Joga, Sztuki walki czy też RPG. Najśmieszniejsze jest to, że po tych wszystkich dyskusjach z niepraktykujących katolików zrobiła się banda wesołych agnostyków, która już nie wiedziała w co ma wierzyć.
I teraz krótki apel do dziewczyn(mam nadzieje, że nie złamię w ten sposób regulaminu :-P ) Przeczytajcie uważnie Biblię, którą Katolicy uważają za fundament wiary. Weźcie sobie do serca cytaty takie jak "Szli ludzie, a za nimi kobiety" oraz przejrzyjcie sobie o Locie i jego córkach. Jeśli naprawdę po tym wciąż będziecie tak mocno wierzyć, to nie pozostaje mi nic innego jak pochwalić was za konsekwencje, lub też stwierdzić u was fanatyzm. Oceńcie jak chcecie.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez deviler »

Offline Elof

  • Senpai
  • ***
  • Wiadomości: 488
(Bez tematu)
« Odpowiedź #14 dnia: 27 Kwi 2009, 18:20:40 »
Dobrze wspominam lekcje religii w podstawówce i liceum. Było całkiem znośnie.
Katechetka w szkole podstawowej była jedną z najmilszych nauczycielek w szkole. Miała w sobie to "coś" i budziła szacunek.
W liceum natomiast, o ile pamiętam lekcje religii prowadziła także pani katechetka i nie było źle. Poruszała problemy dotyczące ludzi w naszym wieku i potrafiła zainteresować. Wszystko zależy od podejścia ucznia, które niestety czasami jest w najlepszym przypadku lekceważące. Momentami rozumiem rozgoryczenie niektórych księży i katechetów.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Elof »
"Every adventure requires a first step. Trite, but true, even here."

 

Strona wygenerowana w 0.491 sekund z 22 zapytaniami.