Cóż nie mam lęków racjonalnych, powiem więcej są to lęki irracjonalne, a moim największym jest lęk przed strachem. A mówiąc po ludzku boję się bać i tak jak jestem sama doprowadzam się do takiego stanu, że zaczynam płakać, trząść się, a chwilę później rugać, że jestem tak beksa. Drugim takim lękiem jest lęk przed czymś co znajduje się poza moim wzrokiem. Kiedy zaczynam się nad tym zastanawiać nachodzi mnie lęk przed tym czego nie widzę i nasuwają się pytania : A co jest za ścianą? Co się dzieje kiedy ja nie patrzę? i wtedy zaczyna się panika. Owszem nie jest tak źle już teraz, ale jeszcze 2-3 lata temu to było straszne kiedy zaczynałam zadawać te pytania. Natomiast nie boję się pająków, robali, nie brzydzę się niczego takiego, a wręcz to kocham:)