Ja mam demofobię. I to paniczną muszę przyznać. To już właściwie wchodzi w chorobę, bo zaczynam słyszeć echo, wyostrza mi się wzrok i słuch, mam zawroty głowy, jestem "pusta w środku", czuję, jakby wszystko było snem, jakby to nie było prawdziwe. I na dodatek nie mam tego od urodzenia, lecz od pewnej wycieczki na zielonej szkole.
To jest trochę dziwne, a nawet bardzo... Pamiętam, że przed tym pierwszym atakiem zapatrzyłam się na jakiś znak na plakacie na słupie, który był dość daleko od stolika w którym siedziałam. A najgorsze jest to, że żadnego znaku tam nie było, jak twierdziły moje koleżanki.
Kilka razy mi się on nawet śnił, ale nigdy nie mogę sobie przypomnieć ani wyobrazić jak on wyglądał.
Dalej tak mam, ale już nie panikuję, unikam wszelkich imprez, dyskotek i innych tłocznych i głośnych miejsc.
A najgorsze jest to, że od tego czasu zamknęłam się w sobie i strasznie spoważniałam Dx (choć tego nie widać w świecie wirtualnym

) Zaczęłam twierdzić, że nie potrzebuję przyjaciół, nikogo, a cały świat widzę w szarym kolorze. Najchętniej całe życie bym przesiedziała w swoim pokoju :<
...A prócz tego mam hemofobię ^^'
A znacie taką fajną fobię "heksakosjoiheksekontaheksafobia"? xD Nauczyłam się to nawet wymawiać xD I nie wiem czy dobrze napisałam xd I to jest fobia przed liczbą 666