Ale Julka hejtujesz jedną z ciekawszych ostatnio serii. Ale dobra, od początku.
Fabuła - zgadzam się, że z opisu brzmi to okropnie kiczowato i niespecjalnie ambitnie. Ale to przecież czysta fantastyka. Wirus, który doprowadza do krystalizacji komórek to dość popularny motyw. Do tego mechy, a raczej body suity, dodatkowo z dość oryginalnym sterowaniem, bo sterowanie zerżnięte z Evangeliona, jednak piloci nie siedzą w mechach, a w specjalnych kapsułach gdzieś tam, więc mechy są zdalnie sterowane. IMO fajne rozwiązanie. Voidy - z początku sprawa typowo shounenowa, każdy nowy odcinek, to nowy void, którego używa główny bohater. Więc nowa moc, nowe zdziwienia i myśli typu "ołsom" podczas oglądania. A warto wspomnieć, że nie wszystkie voidy służą do walki. W zależności od psychiki danego bohatera mają różne zdolności, a moim zdaniem akurat ciekawie twórcy odzwierciedlają problemy danych osób przez ich voidy.
Julka oczywiście zapomniała dodać, że voidy z wirusem jak i samym GHQ są ściśle powiązane ze sobą i jeszcze nie wiadomo do końca o co tak właściwie chodzi, kto jest tym złym i od czego tak właściwie się zaczęło. Julka zastanawia się co będzie dziać się w nadchodzących odcinkach...
Spoiler
zwróć uwagę, że niewiadomo czemu akurat siostra Shuu zachorowała pierwsza, kim jest tak naprawdę Gai (znaleziono go na plaży, niewiadomo kim jest), jaką rolę odgrywa matka Shuu, gdzie się podział jego ojciec i co najważniejsze - kim jest ten kurdupel w białych włosach, który próbował porwać Inori podczas drugiego Lost Christmas i także potrafi wyjmować Voidy?
Pytań jest sporo i myślę, że zgrabnie to wszystko w końcówce zepną.
Bardzo popularny w necie zarzut, jakoby GC było zżynką z Code Geass... moim zdaniem przesadzony. Owszem nazwy mają podobne, są mechy, i jest główny bohater, który ma moc... no faktycznie zżynka straszna

Bo na tym właściwie podobieństwa się kończą.
Irytujący główny bohater? Anime oparta na schemacie od zera do bohatera, który to schemat w połowie serii bardzo skutecznie łamią, co Julce mocno się nie podoba, a według mnie to świetny zabieg. Zgodzę się, że trochę nieudolnie przeprowadzony przez co dotychczasowy klimat, do którego nas przyzwyczaili zniknął, ale nie ma co się denerwować. Ja akurat bez problemu się przestawiłem. Tym bardziej, że jak dla mnie zachowania bohaterów są całkiem dobrze uzasadnione. Chociaż może faktycznie lepiej by się oglądało gdyby Shuu nie stał się takim draniem bez serca... ale po ostatnim epku wszystko znowu do góry nogami się wywróciło.
Więc oglądać i nie narzekać
