Można powiedzieć, że Naruto Shippuuden przywrócił serii blask utracony w czasie tych półtorarocznych fillerów, których pomimo szczerych chęci nie potrafiłem oglądać. Nie będę jednak ukrywał, że najlepszym wątkiem był motyw z Zabuzą i Haku (tutaj wielki ukłon w stronę Masashi Kishimoto za nawiązanie do niego w jednym z niedawnych chapterów mangi).
Właśnie, co do mangi - robi się interesująco, a i nasz emo-Sasuke, którego ogólnie rzecz biorąc nie trawię, powoli się wyrabia. Z tym Akatsuki to faktycznie ciekawa sprawa, ale bardziej zastanawia mnie co innego: kiedy Itachi rozmawiał z Sasuke, świeżo po wymordowaniu klanu, wspominał o trzecim żyjącym użytkowniku mangekyou sharingan - kto? Madara? Śmiem wątpić, bo ten typ prawdopodobnie już nie żyje... a przynajmniej nie powinien. O Kakashiego też raczej nie chodziło, jako że technikę prawdopodobnie nabył później...
Poza tym, czemu IV Hokage zapieczętował Kyuubiego w Naruto, a nie w sobie (tak, jak Sandaime chciał to zrobić z Orochimaru)? Byłoby po kłopocie, a tak nasz biedny główny bohater musiał się męczyć ; ) Może Yondaime faktycznie jest przywódcą Akatsuki, a demona zapieczętował w Naruto po to, by ten stanowił dla niego swoistą klatkę, póki hokage nie uformuje organizacji i się o niego nie "upomni"? Co do samej techniki pieczętującej - może nie było to dokładnie to, co Sandaime użył przeciw Orochimaru (jednym słowem, doskonalsza wersja, której jej autor nie ujawnił reszcie) i IV Hokage niekoniecznie musiał zginąć... oczywiście to tylko moja hipoteza, ale coś w tym może być... Pozostaje czekać na kolejne chaptery, które to zapewne niejednym jeszcze zaskoczą. Silaney!