Ciąg dalszy ^^ tym razem w mniejszych kawałkach.
Rozdział 2
Sailuune
Wyjaśnienia Łowcy Potworów odnośnie crossovera nie wydawały się być wystarczająco jasne, ale mężczyzna nie kontynuował tematu. Kwestia wyboru grupy zwiadowczej okazała się natomiast niełatwą sprawą. Umi uparła się, by Hikaru pozostała w zamku. Fuu wydawała się popierać takie wyjście. Hikaru delikatnie mówiąc nie zapaliła się do tego pomysłu, ale została przegłosowana. Rafaga i Caldina zadeklarowali, że pozostaną z Hikaru. Pozostanie Lantisa było tak oczywiste, że nikt o to nawet nie zapytał. Poza Hikaru oczywiście. Claiho z kamienną twarzą zapowiedział, że również pozostanie w zamku. Dyskusję z właściwym sobie zdecydowaniem rozstrzygnął guru Clef. Stanęło na czteroosobowej grupie: Umi, Fuu, Ascott i Ferio. Fuu nie omieszkała zauważyć z mądrą miną, że drużyna jest dość dobrze zrównoważona - jeden szermierz, dwójka wojowniczek walczących wręcz oraz magią plus jeden summoner. Lantis i Rafaga wymienili zdumione spojrzenia. Będąc obaj eks-kapitanami straży księżniczki Emeraude wiedzieli co nieco o taktyce walki i zaskoczyło ich, że Fuu tyle na ten temat wie. Hikaru, Lantis, Caldina i Rafaga udali się do pomieszczeń mieszkalnych, natomiast czteroosobowa grupa ruszyła w stronę holu. Już po chwili na niebie pojawiły się dwie charakterystyczne postacie Boskich Maszyn oraz Ascott i Ferio na przywołanym potworze.
- Chciałbym, byś mógł ich strzec - powiedział guru Clef obserwując oddalającą się grupę przez okna zamku. - Nie jestem pewien, czy sobie poradzą w razie kłopotów.
- To prawda - powiedział Claiho. - Ale bariera pomiędzy światami pękła. Lada chwila może się w Cephiro zjawić Miyu. Jestem shinma. A ona zabija shinma. Nie jestem pewien, czy dałbym sobie radę z nią i z Laavą.
- Gdybym tylko miał pomysł, jak ją przekonać... - westchnął Clef. - Twoja natura shinmy do tej pory nam pomagała, ale teraz zaczynają się kłopoty. Musisz znaleźć jakiś sposób na wzmocnienie naszych sił. Nie możemy polegać tylko na twoich zdolnościach Kanshisha. Takie podejście byłoby bardzo naiwne.
Łowca skinął głową, wpatrując się w oddalające się postacie. Jego oczy lśniły hipnotuzującym, złocistym blaskiem. Takie spojrzenie nie wydawałoby się dziwne, gdyby nie psychiczne zdolności, jakie posiadali wszyscy Kanshisha.
- Mógłbyś też być dla nich nieco bardziej przystępny - zasugerował mały mistrz magów. - Do tej pory zamieniłeś z nimi może dwa zdania. Umi chyba ci nie ufa. Rafaga i Lantis też nie są tobą zachwyceni. I nie mogę powiedzieć, żebym się dziwił.
Claiho nie zareagował. Guru Clef pokręcił głową i odszedł.
* * *
Z lotu ptaka miasto wyglądało na totalnie opuszczone, ale nie było innego sposobu przeszukania gruzów, niż wejście tam na piechotę. Magiczni Rycerze opuścili swoje Boskie Maszyny, a Ascott odesłał bestię. Dziewczęta musiały przyznać jedno - zaklęcie Clefa może i ukazało im ruiny, ale nie oddało ich ogromu. Sama myśl, że za każdym załomem może czaić się wróg, zapierała im dech w piersiach. Ferio i Ascott najwidoczniej dochodzili do podobnych wniosków, bo rozglądali się nerwowo. Niebo zasnute było chmurami. Poszarpane twarze ruin szczerzyły się do wojowników połamanymi futrynami i zniszczonymi drzwiami. Ani jeden dom nie ocalał. Szczególnie pieczołowicie został zniszczony budynek stojący pośrodku miasta.
- To miasto zbudowane jest na planie pentagramu - zauważyła Fuu.
- A wiesz, że nie zauważyłam... - zgryźliwie skomentowała zdenerwowana Umi.
- Chodzi mi o to, że pentagram w wielu kulturach jest symbolem magicznym - spokojnie powiedziała Fuu. - A pan Claiho powiedział, że to jest "miasto Białej Magii". Założę się, że było silnie chronione. Pośrodku takiego miasta jak to powinien stać jakiś szczególny budynek. Na przykład świątynia.
- No i? - Umi spojrzała z oczekiwaniem na swoją przyjaciółkę.
- Ktokolwiek zburzył Sailuune, nie lubił świątyń - domyślił się Ferio. - Co oznacza, że to nie byli shinma.
- Claiho mówił, że niektóre shinmy potrafią ułożyć sobie życie z ludźmi i nikomu nie szkodzą - powiedział Ascott. - A to oznacza, że nie czynią zła dla samego zła.
- Innymi słowy możemy się spodziewać innego rodzaju przeciwników niż shinmy - podsumowała Fuu.
- Brawo! - czyjeś oklaski rozległy się w ciszy ruin niczym grom. - Zadziwiająca zdolność przewidywania.
Dziewczęta dopiero po dłuższej chwili namierzyły na jednej ze zwalonych ścian podejrzanego fioletowowłosego typka okrytego peleryną i trzymającego w ręce laskę z ogromnym, czerwonym kamieniem. Intruz przypatrywał się im spod zmrużonych powiek.
- Istotnie centrum w Sailuune zwykle stała świątynia, w której moc sił chaosu była osłabiona - powiedział.
- Wie pan, co tu się stało? - zapytała Fuu.
- Mniej więcej - odparł tamten. - Nazywam się Xellos i jestem tajemniczym kapłanem. Przypadkiem tędy przechodziłem.
- "Tajemniczy kapłan", tak? - Ferio krzywo się uśmiechnął do Fuu. - Innymi słowy figę nam do tego, kim on jest naprawdę. A przynajmniej jego zdaniem.
- W każdym razie przedstawić się nie zaszkodzi - stwierdziła Fuu. - Nazywam się Fuu Houchi, to moja przyjaciółka Umi Ryuzaki, mój chłopak, Ferio i jej chłopak, Ascott.
Ferio uniósł brwi, słysząc, że Fuu otwarcie go nazwała swoim chłopakiem. Ascott z kolei skulił się i spłonął rumieńcem. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć. Ale kiedy pochwycił spojrzenie Umi, skulił się jeszcze bardziej i zamknął usta nie wypowiadając ani jednego słowa. Xellos zachichotał.
- Zakochani - powiedział. - Tak właśnie myślałem. Ja dość dobrze wyczuwam takie rzeczy. Ale nie zjawiłem się tutaj na pogaduszki. Mam coś do sprawdzenia. I wy pomożecie mi to sprawdzić.
Ton jego głosu zmienił się, stał się szyderczy, drwiący. Nie zwiastował nic dobrego.
- Znamy się dość krótko, więc chyba muszę was przeprosić - powiedział Xellos. - Doprawdy ogromnie mi przykro, ale niestety brak mi czasu na zwykłe formalności. Będę musiał przejść od razu do rzeczy.
Ferio zasłonił Fuu. Ascott poszedł w jego ślady, zasłaniając Umi.
- A za co nas niby musisz przeprosić? - rzuciła ze złością Umi.
Beastpriest Xellos Mettalium otworzył fioletowe ślepia.
- Za to, że muszę was zabić.
- DLACZEGO chcesz nas zabić?! - krzyknęła Umi.
Mazoku z mrożącym krew w żyłach uśmiechem położył palec na ustach.
- To tajemnica!
Umi i Fuu przywołały miecze.
- Przykro mi, że cię rozczaruję, ale nie zwykłem stać spokojnie i czekać, aż się mnie zamorduje - kwaśno skomentował Ferio i wydobył z pochwy swój potężny, dwuręczny oręż.
- Jak ktoś kiedyś powiedział: jeśli chcesz mnie zabić mieczem, powinien to być Miecz Światła - zachichotał mazoku.
Ascott wycofał się, najwidoczniej zastanawiając się nad swoim kolejnym posunięciem. Umi go zasłoniła. Chwilę trwała martwa cisza, niczym zwiastun nawałnicy. Kiedy Xellos ruszył do ataku, jego sylwetka rozmazała się w ciemną smugę. Ferio nie miałby z nim najmniejszych szans, nawet wspomagany przez Umi i Fuu z wielkim trudem parował ciosy. Uderzenia napastnika były co prawda błyskawiczne, ale książę Cephiro ze zdumieniem spostrzegł, że są mu znajome. Znał ten styl walki. Xellos walczył bardzo podobnie do Claiho.
- ASKIS! UDERZENIE GROMU! - dało się naraz słyszeć zaklęcie Ascotta.
Pomiędzy młodym Palu a Xellosem wykwitła nagle oślepiająco jasna błyskawica. Ale pocisk chybił, bo mazoku zniknął. Pojawił się w chwilę potem za Ascottem.
- WIATR OBRONNY! - rzuciła swoje zaklęcie Fuu.
Xellos uderzył, ale jego cios nie przebił się przez zaklęcie obronne chroniące młodzieńca.
- Ty... - Umi zapewne zabrakło dość obelżywego określenia. - LODOWE OSTRZA!
Ale i to zaklęcie chybiło.
- WZBURZONY WIATR! - rzuciła następne zaklęcie Fuu.
Xellos pojawił się przy Ferio tylko po to, by zostać skrępowany magicznymi więzami wiatru.
- WODNY SMOK! - wykorzystała swoją szansę Umi.
Zaklęcie rzucone z odległości niespełna dwóch metrów musiało trafić i trafiło. Mazoku jednak tylko paskudnie się uśmiechnął. I ponownie zniknął, pojawiając się za plecami Umi.
- MAXIMA! PRZYWOŁANIE POTWORA! - zareagował natychmiast Ascott.
Tuż obok Xellosa otworzył się magiczny krąg, z którego wyłoniła się świetlista bestia. Potwór natychmiast chwycił mazoka w swoje szpony. Ciało fioletowowłosego zajaśniało i oplotły je świetliste liny.
- Brawo! - zachichotał Xellos. - Wygląda na to, że powinienem zacząć być poważny.
Od tej chwili bieg wydarzeń zmienił się na gorsze. Xellos przez dłuższą chwilę wydawał się walczyć z krępującym go potworem Ascotta, aż wreszcie udało mu się uwolnić. A wówczas jednym ciosem rozerwał przeciwnika na strzępy. Mistrz przywołań krzyknął ze zgrozą i cofnął się. Umi i Fuu jednocześnie rzuciły zaklęcia. Bezskutecznie. Mazok dwoma błyskawicznymi ciosami posłał Umi i Fuu w gruzy. Ferio zasłonił Ascotta. Xellos teleportował się kilkanaście metrów w powietrze z wyraźnym zamiarem zadania ostatecznego ciosu.
- Namagomi!! - odezwał się nagle krzyk, a Xellos skulił się, jakby spodziewał się ciosu maczugą.
Ale nagle ziemia zadrżała, powietrze zamarło, a oczy obecnych poraził oślepiający, szkarłatny blask zaklęcia. Blask niemożliwy do pomylenia z czymkolwiek innym. Straszliwa, krwistoczerwona aura mocy Rubinookiego Lorda Shabraningdo.
- INSTANT DRAGON SLAVE!! - krzyknął naraz ostry, dziewczęcy głos.
Na pobliskiej kupie gruzów stała niewielka, dziewczęca postać. Szkarłatna ognista kula w jej rękach błysnęła, jakby sprężała się do skoku, po czym runęła w kierunku niezdecydowanego Xellosa, który najwyraźniej nie do końca pojmował, co się właściwie dzieje. Powietrzem wstrząsnęła ogromna eksplozja.
Instant Dragon Slave był uproszczoną formą Dragon Slave, czaru powołującego się na moc Rubinookiego Shabraningdo, władcy wszystkich mazoku. Już samo rzucenie Dragon Slave było piekielnie trudnym zadaniem, natomiast tylko jedna osoba była znana z umiejętności rzucenia tego czaru w uproszczonej formie. Tak więc zaklęcie miało właściwie wymowę wizytówki. Rzucająca je osoba mogła równie dobrze głośno wykrzyczeć swoje imię. A osobą tą była najpotęzniejsza mistrzyni Czarnej Magii w całym świecie Slayers, Lina Inverse. Chociaż w sumie widok zwiewających przed nią smoków był niezmiernie zabawny. Bo kto by podejrzewał o niszczycielskie moce nastoletniego kawaii rudzielca z ognistym temperamentem?
- Co tu się... - jęknęła wygrzebująca się z ruin Umi, do której w jednej chwili dołączył Ascott. Ferio tymczasem pomagał wstać równie oszołomionej Fuu.
Xellos opadł na ziemię. Jego ciało dymiło i wyglądał nie najlepiej. Nie wiadomo skąd wybiegła wysoka blondynka, która przywaliła mu w głowę ogromną maczugą. Filia Ul Copt, kapłanka ze świątyni Złotych Smoków bardzo często widywana w postaci wysokiej blondynki, miała nie od dzisiaj zwyczaj wypróbowywania noszonego pod spódnicą arsenału na swoim znajomym, najpotężniejszym mazoku poza Lordami, Xellosie Mettalium. Ten zaś nigdy nie próbował się bronić, choć teoretycznie był w stanie roznieść na strzępy całe hordy takich smoków jak Filia. Tymczasem pojawiły się dwie nowe postacie: drobna, czarnowłosa dziewczyna ze szczupłym, zakapturzonym typkiem u swego boku. Amelia Will Tesla Sailuune była całkiem przypadkiem księżniczką Sailuune, choć po jej wyglądzie nastolatki niespecjalnie było to widać. Znala bardzo dobrze Białą Magię i nieźle Jej towarzysz, Zelgadis Greywords, był chimerą, mieszanką golema, mazoku i człowieka. Dzięki temu z jednej strony na jego skórze niejeden wojownik stępił już miecz, z drugiej wyglądał raczej mało pociągająco. Co absolutnie nie przeszkadzało Amelii być w nim zakochaną po uszy. Oboje pobiegli w stronę, z której rzucono niedawny atak.
- Pani Lina! Pani Lina! - krzyczała radośnie czarnowłosa. - Tak się o panią niepokoiłam!
- Uspokój się, Amelio! - mitygował ją zakapturzony. - To może być pułapka!
Stojąca na wzgórzu postać nagle zachwiała się i padła. Dopiero teraz obecni zauważyli, że jest to rudowłosa dziewczyna o niewielkim biuście. Zauważyli też, że jest cała we krwi.
- Dużo znasz... mistrzyń Czarnej Magii... Zel? - wykrztusiła z wysiłkiem Lina Inverse.
- Lina, nic nie mów! - upomniał ją ostro zakapturzony, nazwany Zelem. - Jesteś śmiertelnie ranna!
- Jeszcze nie śmiertelnie - odpowiedział mu nieco słabszy głos.
- RECOVERY! - krzyknęła Amelia, gdy tylko udało jej się dobiec. - Panie Zelgadisie, niech pan mi pomoże!
- To nie działa - syknął Zelgadis. - Recovery nie uleczy tak poważnych ran! Filia, szybko!
Blondynka natychmiast przestała znęcać się nad Xellosem i pobiegła w tamtym kierunku.
- Dlaczego pani rzuciła Instant Dragon Slave w takim stanie!? - lamentowała tymczasem Amelia.
Fuu najwidoczniej przez chwilę biła się z myślami, ale potem zdecydowanie wystąpiła do przodu.
- USDRAWIAJĄCY WIATR!
Zaklęcie dosięgnęło zakrwawionej rudowłosej, lecząc wszystkie rany. Także rany samej Fuu oraz Umi zostały uleczone.
- Znacznie praktyczniejsza magia od tego kretyńskiego Recovery - skomentował z szerokim uśmiechem Xellos, który także wyglądał teraz jak nowo narodzony... czy może raczej jak na nowo stworzony.
- Dzięki! - uśmiechnęła się do Fuu podejrzanie przymilnie rudowłosa nastolatka.
- Nie ma za co - powiedziała zimno Fuu i skinęła na Umi. - Windam!
- Selece! - uniosła swój miecz Umi.
Sylwetki Magicznych Rycerzy błysnęły i zniknęły, po czym nie wiadomo skąd nadleciały dwie ogromne metalowe postacie: zielony humanoid z ptasimi skrzydłami oraz niebieski smok. Wszyscy obecni poza Ascottem i Ferio natychmiast przyjęli postawy bojowe.
- Nazywam się Umi Ryuzaki - przemówiła dziewczyna z wnętrza swojej Boskiej Maszyny.
- A ja Fuu Houchi - dodała druga. - Jesteśmy Magicznymi Rycerzami, którzy chronią Cephiro!
- Jesteśmy teraz wewnątrz Boskich Maszyn i jesteśmy silniejsze od was - stwierdziła zimno Umi. - Wyjaśnijcie nam wasze zachowanie. Dlaczego jedno z was nas zaatakowało, a drugie nas obroniło? Co się stało z tym miastem i tym światem?
- Czy jesteście potężniejsze, to by się okazało - uśmiechnęła się złowrogo rudowłosa. - Ja jestem Lina Inverse, genialna mistrzyni Czarnej Magii. I wykonuję rozkazy tylko jednej osoby. Moje własne. Ale fakt, rada bym się dowiedzieć, co strzeliło do łba temu szurniętemu mazoku, że was chciał pozabijać. Tylko wspomnij o tajemnicy, a wypróbuję na tobie Ragnablade! - ostrzegła złowrogo, widząc jak Xellos podnosi palec.
Mazok uniósł palec do ust, ale potem uniósł go jeszcze wyżej i płynnym ruchem podrapał się w głowę. Znowu miał niewinnie przymrużone oczka.
- No cóż... - powiedział. - Przejrzałaś mnie.
Umi i Fuu spojrzały na siebie, po czym opuściły Boskie Maszyny. Jednakże ogromne sylwetki Maszyn nie znikły. Linę i jej towarzystwo na chwilę zamurowało na widok materializujących się wśród nich na powrót dziewcząt, ale szybko odzyskali rezon.
- Mów, krętaczu, co znowu kombinujesz! - warknęła nastoletnia mistrzyni Czarnej Magii.
- W zasadzie to nie ja, tylko Filia - sprostował Xellos.
- Gadaj zdrów! - prychnęła czarodziejka.
- Tu niestety ma rację, to był mój pomysł - przyznała nieśmiało Filia. - Musiałam się przekonać, czy to są dziewczyny z przepowiedni. To był najprostszy sposób.
Lina spojrzała w niebo, jakby prosiła je o wsparcie emocjonalne.
- Pani Filia nie może dość do siebie po tym, jak nie udało jej się obronić malutkiego Valgaarva - wyjaśniła Amelia.
- A są? - zapytała krótko, w odpowiedzi na co Filia kiwnęła potwierdzająco głową.
- Mamy nieciekawe doświadczenia w związku z przepowiedniami i legendami - kwaśno skomentowała Umi.
- Chyba nie wszystkie przepowiednie są tak bolesne, jak legenda Magicznych Rycerzy - zasugerowała Fuu.
- Czyli w skrócie napadacie dwójkę dziewczyn i szczujecie ich Xellosem, żeby się upewnić, czy to ich szukacie - z gryzącą ironią powiedziała Lina. - Genialne. Tylko zapomnieliście chyba o pewnym drobnym szczególe. Takim, że wasze Dziewczyny z Przepowiedni mogą was teraz z czystym sumieniem zabić w obronie własnej. To znaczy mogłyby, gdyby nie moja błyskotliwa interwencja, za którą nawiasem mówiąc jeszcze mi nikt nie podziękował.
- Najpierw wolałabym się dowiedzieć, kim właściwie jesteście - zgryźliwie skomentowała Umi.
Ferio postanowił najwidoczniej wziąść sprawy w swoje ręce. Wysunął się do przodu.
- Jak już wiecie, to są Umi, Fuu i Ascott - powiedział. - A ja jestem Ferio, książę Cephiro. Jesteście teraz w krainie Cephiro, której poprzedni Filar, księżniczka Emeraude, była moją siostrą. Obecnie jednak - dzięki interwencji Magicznych Rycerzy - Cephiro nie potrzebuje Filaru. Kim jesteście? Co spotkało to miasto?
Lina, Zelgadis, Filia i Xellos jak na komendę spojrzeli na Amelię. Dziewczyna zmieszała się. Ale po chwili odzyskała rezon, dziarsko wystąpiła do przodu i dygnęła przed Ferio.
- Nazywam się Amelia Will Tesla Sailuune, pierwsza księżniczka Sailuune, Miasta Białej Magii! - powiedziała stanowczo, po czym posmutniała. - Miasta, które już nie istnieje...
- Jesteśmy jej przyjaciółmi na dobre i na złe - powiedziała Lina, kładąc Amelii rękę na ramieniu. - Ja jestem Lina Inverse. To jest Zelgadis Greywords, który od młodości obarczony jest klątwą i szuka na nią lekarstwa. Dalej Filia Ul Copt, kapłanka świątyni Cephieda, shinzoku z rodu Złotych Smoków. A to jest zawodowy krętacz, kłamca i oszust, czyli Beastpriest Xellos Mettalium, mazok i bezpośredni podwładny Greater Beast Zellas Mettalium, jednej z pięciu Lordów.
Zelgadis ściągnął kaptur, co przyprawiło Umi i Fuu o moment konsternacji.
- Opuściliście Boskie Maszyny - zauważył z charakterystycznym uśmieszkiem Xellos.
- Ani mi się waż! - walnęła go w łepetynę maczugą Filia.
- Już jestem grzeczny! Naprawdę! - powiedział szybko Xel, a uspokojona smoczyca schowała mordercze narzędzie.
- Dlatego sprowadziłyśmy tutaj nasze Boskie Maszyny - rzuciła zimno Fuu. - Teraz, kiedy Windam tu jest, będzie mnie chronił. Także Selece ochroni Umi.
- Rozumiem - powiedział powoli Zelgadis. - To nie jest żaden czar ani bezduszny mechanizm. To żywe stworzenia, które w razie zagrożenia staną w waszej obronie. I faktycznie wyglądają imponująco.
- Przydałoby nam się coś takiego - uśmiechnął się złowrogo Xellos.
- Nie wątpię - zimno skomentowała Filia, ponownie sięgając po maczugę.
- Za co?? - wrzasnął mazok, odskakując poza zasięg jej ciosów.
- Profilaktycznie - mruknęła Filia, ale schowała maczugę.
- A czy ja, bardzo przepraszam, mogłabym się wreszcie dowiedzieć, co tak urządziło to miasto? - powiedziała niebezpiecznie słodkim głosem Umi.
- Własnie? - Lina wyczekująco spojrzała na Amelię.
- Właściwie to my sami nie bardzo wiemy - powiedziała czarnowłosa księżniczka.
- Miasto zostało zaatakowane przez hordy mazoku - stwierdził Zelgadis. - Nawet Xellos i Filia nie są w stanie tego zadowalająco wyjaśnić. Nic tego nie zapowiadało.
- Wiem tylko, że do tej pory w siłach chaosu był wzorowy porządek, choć przyznaję, że to kuriozalnie brzmi - wyjaśniła Filia. - Ale ostatnio wszystko się posypało.
- Ja i Gourry mieliśmy dołączyć do reszty w Sailuune, ale w ferworze walki z mazoku rozdzieliliśmy się - rzuciła Lina z dziwnie nieobecnym wzrokiem. - Mam tylko nadzieję, że ten głupek nie napyta sobie beze mnie biedy.
- Lordowie powstali przeciwko sobie i wyniszczyli się nawzajem - powiedział Xellos. - Zellas-sama zginęła z rąk innych Lordów. Żaden potężniejszy ode mnie nie ocalał. A potem pomniejsi mazoku zaczęli się zachowywać tak, jakby ktoś nimi kierował. Czułem, że to nie jest naturalne i dlatego postanowiłem odszukać Linę. Myślę, że ktoś tym manipuluje. Mazoku stali się narzędziami w czyimś ręku, a tego nie wolno tolerować.
- Jeżeli wszyscy mazoku są tak silni jak ten tutaj... - zaczęła Umi.
- Xellos jest dużym stopniu unikatowy - sprostowała Lina. - Zwykli mazoku nie powinni sprawić wam problemu jeśli byłyście w stanie bronić się przed Xellosem.
- Były w stanie, bo się tylko z nimi bawiłem - wtrącił po swojemu mazok.
- Jest takie łacińskie powiedzenie - odezwała się Fuu. - Nec Hercules contra plures. Nikt nie da sobie rady w starciu z wieloma przeciwnikami, choćby byli słabi.
- Ktokolwiek to wymyślił, nie widział jak rzucam Dragon Slave! - wypięła pierś Lina Inverse.
- Proponuję się stąd jak najprędzej wynieść - odezwał się Ferio. - Jest tylko problem, czy nasi nowi znajomi nadążą za nami.
- Filia jest bardzo rączym rumakiem - zażartowała Lina.
Smoczyca tylko parsknęła gniewnie.
- Ruszajmy - Umi powróciła do swojej Boskiej Maszyny, Fuu postąpiła tak samo.
- MAXIMA! PRZYWOŁANIE POTWORA! - rzucił swoje firmowe zaklęcie Ascott i obaj z Ferio wdrapali się na przywołanego stwora.
Filia po chwili koncentracji zamieniła się w wielką, złocistą smoczycę i "wzięła na pokład" wszystkich pozostałych, poza Xellosem. Ale mazoku nie potrzebował tego.
- UMI, NADCIĄGA WRÓG! - odezwał się naraz charakterystyczny głos Boskiej Maszyny.
- Gdzie on jest, Selece? - zapytała dziewczyna.
- Na lewo za nami - wyjaśniła Fuu.
- Xellos, zajmij ich póki nie przygotuję zaklęcia! - zakomenderowała Lina.
Mazok przez krótką chwilę wyglądał, jakby miał ochotę zaprotestować, ale ostatecznie tylko skinął głową. Ale nie mieli czasu zrealizować tej zapowiedzi, bo nagle chmury wybrzuszyły się i pomiędzy naszą ekipą a wrogami pojawił się ogromny kształt kosmicznego statku wojennego.
- NSX! - krzyknęła Umi. - To Eagle!
- NSX ich nie zatrzyma - spochmurniała Fuu.
- To wasi przyjaciele, tak? - upewnił się Zelgadis. - To nieco utrudnia sprawę. Nie wiemy, czy to coś wytrzyma falę uderzeniową zaklęcia Dragon Slave. Osobiście wolałbym nie ryzykować.
- Ochronię NSX moim zaklęciem! - rzuciła Fuu.
Tymczasem okręt wojenny już przystąpił do walki, zasypując nadciągające hordy wrogów gradem energetycznych promieni. Xellos ruszył do ataku, rozmywając się w czarną smugę. Ciemna chmura przeciwników zakotłowała się. Jednych trafiały energetyczne promienie, drudzy padali pod ciosami Xellosa. Na skutek zamieszania chmura zatrzymała się. Wrogowie przestali działać wspólnie. Widząc to Lina Inverse wstała, złożyła dłonie do zaklęcia.
WŁADCO CIEMNOŚCI CZTERECH ŚWIATÓW
NA TWE WIELKIE IMIĘ!
UDZIEL MI CAŁEJ TWEJ MOCY!
Talizmany, ukryte w jej stroju, rozbłysły karmazynowym światłem. Czarodziejkę otoczyła złowroga poświata.
MOC ZMIERZCHU I ZMROKU
POGRZEBANA W PURPUROWEJ KRWI STRUMIENIU
W TWOIM WIELKIM IMIENIU ŚLUBUJĘ SIEBIE CIEMNOŚCIOM
NIECHAJ WSZYSCY, KTÓRZY NA MEJ DRODZE STOJĄ
ZOSTANĄ PORAŻENI MOCĄ TWOJĄ
KTÓRĄ I JA WŁADAM...
DRAGON SLAVE!
Tuż obok Liny zmaterializował się Xellos. Kula ognista w ręku mistrzyni Czarnej Magii spotężniała, błysnęła, po czym runęła w kierunku hordy przeciwników o włos mijając plującą ogniem dział burtę NSX. Jaskrawy blask eksplozji zalał ciemną chmurę wrogów, po czym sięgnął ku samotnej sylwetce okrętu wojennego.
- WIATR OBRONNY! - rzuciła swoje zaklęcie Fuu.
Wokół NSX pojawiła się tarcza zielonego wiatru. Fala uderzeniowa uderzyła o tę barierę, przełamała ją. Złowrogi blask zalał postać okrętu. Po chwili jednak zaklęcie zgasło, odsłaniając nieco dymiącą wprawdzie, ale pozbawioną krytycznych uszkodzeń sylwetkę NSX. Po chmarze mazoku na horyzoncie nie pozostał nawet ślad.
- Większość z nich zapewne zdołała uciec - skomentował Xellos. - Ale co by nie mówić, wygraliśmy.
- Wytrzymał! - odetchnęła z ulgą Umi. - Ależ się wystraszyłam!
- O mały włos... - drżącym głosem stwierdziła Fuu. - Nie powinnam była tak ryzykować!
- To było jedyne wyjście - pocieszył ją Ferio.
NSX obrócił się w miejscu i przyśpieszył, dążąc w kierunku majaczącej na widnokręgu niewyraźnej sylwetki zamku Cephiro. Reszta towarzystwa miała ten sam pomysł.
* * *
Na miejscu okazało się, że przy wieży unosi się już Bravada, latająca forteca księżniczek Cizety. Okazało się też, że o dziwo Tarta nie podróżowała Bravadą, ale okrętem Autozamu razem z Eagle'em. Eagle był wysokim blondynem w jasnych szatach mieszkańca Autozamu. Towarzyszyli mu: barczysty wojownik, Geo Metro oraz malutki i szczuplutki główny mechanik NSX, Zazu Torque. Tarta i Tatra były zaś szupłymi, rudowłosymi kobietami w nader skąpych czerwonych strojach.
- Eagle! - drobniutka Hikaru z zachwytem rzuciła się w ramiona wysokiego mężczyzny w szatach mieszkańca Autozamu. - Tak się cieszę, że nic ci się nie stało!
- Oczywiście, a co niby mogło mi się stać pod opieką dwójki Magicznych Rycerzy? - uśmiechnął się Eagle Vision.
- Byliśmy zmartwieni kiedy Tatra powiedziała nam, że poleciałeś swoim statkiem na pomoc Umi i Fuu - powiedział guru Clef. - Chociaż znając ciebie...
- NSX nie jest już moim statkiem - roześmiał się Eagle. - Jestem głównodowodzącym wojsk Autozamu. Obowiązki kapitana NSX przejął Geo.
- Jestem kapitanem dzięki osobistej rekomendacji Eagle'a - stwierdził skromnie Geo. - Na prośbę Eagle'a lecieliśmy najszybciej, jak było można. Bravada miała problem z nadążeniem za nami. W sumie to ja i Zazu mieliśmy zostać na pokładzie, ale Zazu palił się do tego, by znowu zobaczyć Hikaru - barczysty kapitan NSX zmierzwił swą ogromną dłonią włosy małemu mechanikowi.
Tarta otworzyła usta, jakby chciała skrzyczeć Geo, ale uspokoiła się kiedy Tatra położyła jej rękę na ramieniu. Potem wzrok sióstr padł na Hikaru i wydawało się wręcz, że ktoś wypuścił z Tarty powietrze.
- A co, może nie chciałeś zobaczyć Hikaru, Geo? - skomentował ironicznie Zazu.
- Dobrze już, spokój - wtrącił się ze śmiechem Eagle. - Kapitan i główny mechanik nie powinni się sprzeczać.
Xellos i Claiho spojrzeli na siebie. Mazoku potrząsnął głową, jakby usiłował uporządkować myśli.
- Claiho? - powiedział niepewnie. - Beast Hunter Claiho?
- Widzę, że mnie pamiętasz - stwierdził z zadowoleniem tamten. - To nam bardzo ułatwi wiele spraw.
Xellos tylko osobliwie się uśmiechnął.
Sala tronowa zapełniła się gośćmi. Prezentacje i wyjaśnienia zajęły wiele czasu. Brakowało tylko księżniczki Aski, której przylot się spóźniał. Gwar powszechnych rozmów wypełniał salę po brzegi. Lina, Zelgadis i Amelia rozmawiali z guru Clefem o Gourrym. Xellos tylko się przysłuchiwał rozmowom. Filia dyskutowała z Presseą, Caldiną i Fuu na temat legendy o Magicznych Rycerzach. Hikaru, Lantis, Eagle, Tarta i Tatra rozmawiali z Umi, Ascottem, Rafagą i Ferio na temat walki w ruinach Sailuune. Hikaru nie mogła sobie darować, że nie było jej tam, by pomóc w walce z Xellosem i hordą mazoku.
- Właściwie to byli najsłabsi z mazoku - odezwał się niespodziewanie Xellos. - Żadne wyzwanie. Lina wcale nie musiała rzucać Dragon Slave, aby się z nimi uporać. Ale nie na darmo nazywają ją Dragon Spooker...
- FIREBALL! - rozległo się za jego plecami.
Guru Clef poruszył laską. Ognista kula uderzyła w mazoka, ale nie wybuchła i nie poraziła ogniem nikogo więcej. Lina spojrzała na Clefa, jakby się zastanawiała, czy i na niego czegoś nie rzucić, ale tylko wzruszyła ramionami.
- Pani Lino, jesteśmy w PAŁACU! - powiedziała z westchnieniem Amelia. - W dodatku jesteśmy tutaj gośćmi!
- Co nie oznacza, że pozwolę temu świrniętemu mazokowi mnie obgadywać - Lina spiorunowała wzrokiem Xellosa.
W tym momencie guru Clef przywołał towarzystwo do porządku i wytoczył temat ograniczonych możliwości walki z shinma. Na chwilę obecną tylko Claiho, Lina, Xellos i Filia byli w stanie zabić shinma. Nie było pewne, czy Zelgadis i Amelia będą w stanie skutecznie walczyć. Ponadto Claiho przypomniał, że mimo wszystko znajdują się w Cephiro. Co oznaczało, że obrońcy Cephiro muszą być chronieni. Śmierć Magicznych Rycerzy mogłaby mieć fatalne skutki dla stabilności tego świata. Innymi słowy trzeba było znaleźć sposób na wzmocnienie zaklęć Hikaru, Umi i Fuu. Obecnym przyszedł do głowy tylko jeden pomysł. Lina, Amelia i Zelgadis znali Magię Szamańską, posługującą się żywiołami, podobnie jak magia Magicznych Rycerzy. Była jakaś szansa, że te dyscypliny wiedzy okażą się choćby w nikłym stopniu zgodne. W każdym razie sparingi nie mogły w niczym zaszkodzić. Lina jako spec od Szamanizmu Ognia zadeklarowała pomoc Hikaru. Oczywiście upewniając się uprzednio, że ani ona, ani jej ekipa nie muszą za nic płacić. W szczególności za wyrządzone szkody. Amelia skwapliwie zadeklarowała swoją pomoc Fuu. Zelgadisowi pozostała Umi, choć nie był on jakimś szczególnym mistrzem Szamanizmu Wody. Umi nie wykazywała entuzjazmu, ale nie było wielkiego wyboru. Lantis, Rafaga i Ferio wyrazili przy tym chęć potrenowania z Zelgadisem, który poza znajomością Magii Szamańskiej był również bardzo dobrym szermierzem.
- Niebo w Cephiro zasnuwają chmury - powiedział guru Clef - a to zawsze jest niepokojący sygnał. Porządek Cephiro już teraz zaczyna chwiać się w posadach. Musimy działać szybko.
- Nie wiemy nawet, co właściwie nam grozi - zauważyła Umi. - Trudno więc o czymkolwiek decydować.
- To prawda - zmarszczyła brwi Lina. - Ktoś posługuje się shinma i mazokami, to nie podlega dyskusji. I to ktoś silny jak diabli. Ale kto to jest i co chce osiągnąć, tego nie wiemy.
- Na razie wykorzystajmy posiadane atuty - odezwał się Eagle. - Zazu, Geo, po powrocie na NSX przeskanujcie zamek i monitorujcie jego teren. Jeśli ktoś poza tu obecnymi wejdzie na teren zamku, albo jeśli w którymś z nas skanery wykryją niepokojące zmiany, dajcie natychmiast znać mnie, Lantisowi lub Clefowi.
- Tak jest! - kiwnął głową Geo.
- Oczywiście! - potwierdził Zazu.
- Możecie wykryć shinma? - zapytał z lekkim niedowierzaniem guru Clef.
- Z początku możemy mieć z tym problem - nachmurzył się Zazu. - Ale kiedy tylko uda nam się zebrać na ich temat jakieś biologiczne dane, będzie znacznie łatwiej.
Narada trwała jeszcze jakiś czas, ale rozmowa się nie kleiła, więc obecni rozeszli się.
* * *
Treningi nie przyniosły żadnych rezultatów. Style walki były tak odmienne, że trenującym ciężko było się w jakimkolwiek stopniu dopasować. Lina dysponowała potężnymi zaklęciami, ale Hikaru nie była głupia i nie pozwalała jej nic potężniejszego rzucić. Amelia umiała walczyć, ale Fuu szybko dostrzegła jej słabą technikę walki wręcz i wykorzystywała to. Najgorzej ze wszystkich miała Umi, której sparingowy partner Zelgadis kpił sobie z jej zaklęć i potrafił odbić jej ciosy mieczem. Niemniej nie zarzucono treningów, bowiem nic lepszego nie udało się nikomu wymyśleć. Podobnie miała się sytuacja ze sparingami Zelgadisa z Lantisem, Rafagą i Ferio. Zelgadis był świetnym szermierzem, a ponadto miał nadludzką szybkość i siłę. Lantis potrafił się przed nim obronić, ale Ferio i Rafaga mieli poważny problem. Wszystko to jednak jak na razie nie pomagało obrońcom Cephiro w rozwoju ich umiejętności.
Po którymś treningu zmęczona Hikaru natknęła się po drodze na Claiho. Spoglądał przez okna pałacu na zasnute chmurami Cephiro. Dziewczyna zawahała się, nie mając odwagi podejść.
- Nie ugryzę cię - odezwał się niespodziewanie łowca z ponurą ironią.
To ośmieliło Hikaru, choć wydawało jej się, że w słowach Claiho kryje się jakieś ukryte znaczenie, którego nie rozumiała. Zbliżyła się i również wyjrzała. Przez chwilę trwało milczenie.
- Jak sparingi z Liną? - zapytał.
- Daję sobie z nią radę tylko dopóki nie rzuci jakiegoś zaklęcia - cicho odpowiedziała Hikaru. - Nie potrafię odparować jej czarów, są zbyt silne. Albo może to ja mam zbyt słabą wolę. Umi i Fuu mają podobnie. Gdybym mogła walczyć z Rayearthem, potrafiłabym wygrać. Ale w takiej walce Boskie Maszyny są wielkie i niezgrabne.
- To prawda - rzucił krótko Claiho. - Ale moim zdaniem to problem do obejścia.
- Przepraszam, że z początku byłam niemiła - powiedziała po chwili wahania Hikaru. - Naprawdę przestraszył mnie pan pojawiając się w moim śnie. Nie wiedziałam, co o tym myśleć.
- Nie gniewam się - odparł Claiho. - Ostatecznie trudno powiedzieć, żebym był wzorem uprzejmości.
Zapanowało pomiędzy nimi milczenie.
- Jesteś smutna - stwierdził nieco zbyt sucho. - Kłótnia z Lantisem?
- Ależ nie, wszystko w porządku! Naprawdę! - zaśmiała się nerwowo.
- Hikaru, mazoki wyczuwają negatywne emocje - powiedział pozornie obojętnym tonem. - I ja też. Zresztą guru Clef też to zauważył i martwi się o ciebie.
- Właściwie to miałam zamiar z nim porozmawiać - powiedziała Hikaru, spuszczając głowę. - Tarta mnie unika, a ja nie rozumiem, dlaczego. Eagle też jest jakiś inny niż dawniej. Czy zrobiłam coś nie tak?
- Ta sytuacja wam nie pomaga - mruknął wymijająco łowca. - Nie możesz się przez to skupić na treningach i niczego się nie nauczyłaś. Niestety jestem obcy w Cephiro. Wtrącając się bardziej bym zaszkodził niż pomógł.
- Myślałam, żeby porozmawiać z Lantisem, ale bałam się, że Umi mnie skrzyczy - ciągnęła coraz bardziej nieśmiało Hikaru. - No bo w sumie Lantis... Nie wiem, może by to było dla niego...
- To chyba nie byłby najlepszy pomysł - uśmiechnął się pobłażliwie Claiho.
- Skoro tak pan mówi... - Hikaru w charakterystyczny dla siebie sposób przybrała wygląd smutnego szczeniaka.
- Hikaru! - odezwał się naraz głos Lantisa.
Claiho posłał magicznemu szermierzowi twarde spojrzenie i odszedł, pozostawiając zdezorientowaną Hikaru.
- Nic ci nie zrobił, Hikaru? - spytał zaniepokojony Lantis, choć zaprzeczenie dziewczyny nieco go uspokoiło. - Jesteś ostatnio bardzo smutna. Treningi?
Hikaru pokręciła głową, ale nie znalazła w sobie sił, by wyjaśnić Lantisowi, o co jej chodzi. Po prostu przytuliła się do niego, a z jej oczu pociekły łzy. Nie umiała nawet określić, z jakiego właściwie powodu jest jej tak ciężko. Lantis z początku był nieco zaskoczony, ale potem przytulił ją mocno do siebie.
- Dziękuję ci, że tu jesteś, Lantis... - wykrztusiła przez łzy.
- Wszystko będzie dobrze, Hikaru - powiedział, nie mogąc wymyślić nic innego.
Kiwnęła głową, ale nie przestała szlochać.
* * *
Hikaru nie podejrzewała, że w tej samej chwili Umi, Fuu, Ferio, Ascott, Caldina i Pressea obradują nad jej kłopotami. Rafaga sam się wyłączył z rozmowy słusznym stwierdzeniem, że na tego typu sprawach się kompletnie nie zna. Do spisku zaproszono też Tatrę i Zazu, którzy jak dotąd milczeli.
- Naprawdę nie wiem, co robić - powiedziała zaniepokojona Umi. - Zachowują się niemal jakby się nie znali.
- Mijają się na korytarzach bez słowa - dodała Fuu. - Widziałam jak Tarta minęła na korytarzu Hikaru. Udała zamyśloną. Hikaru wyglądała potem, jakby miała za chwilę się rozpłakać.
- To zrozumiałe, że ciężko im rozmawiać - powiedziała Pressea. - Nie wiedzą, co które z nich o tym wszystkim myśli. A guru Clef nie chce ingerować w ich prywatne sprawy.
- Moja siostrzyczka jest wbrew pozorom bardzo miłą i wrażliwą osobą - odezwała się Tatra. - Czuje się winna w związku z Hikaru. Nie jest tajemnicą, że Hikaru bardzo lubi Eagle'a.
- Możemy śmiało założyć, że Eagle ma podobny kłopot - stwierdził Ferio.
- Problem z Eaglem jest taki, że on potrafi zachować kamienną twarz - stwierdził Zazu. - Bardzo trudno ocenić, co on właściwie sobie myśli. Wszyscy bardzo lubimy Hakaru. Eagle tego nie pokazuje, ale też bardzo ją lubi. Tylko, że Hikaru ostatnio zachowuje się dziwnie, a Eagle chyba myśli, że to przez niego i Tartę.
- Hikaru nie wie, co sobie myślą o niej Eagle i Tarta, a oni nie wiedzą, co myśli Hikaru - podsumowała Caldina.
- Nie sądzimy z Umi, żeby Hikaru miała za złe Tarcie i Eagle'owi to, co się między nimi stało - powiedziała Fuu. - Ona dopiero teraz zaczyna rozumieć, czym jest miłość. Dotąd nie interesowała się ani Eagle'em, ani Lantisem tak, jak dziewczyna interesuje się chłopakiem. Raczej byli dla niej jak bracia.
- To wszystko jest dla niej takie nowe i szokujące, że chyba ona sama nie umie przyjść ze sobą do ładu - powiedziała ciepło Umi.
- Eagle i Tarta są ze sobą dość krótko, ale cierpliwość nie leży w naturze mojej siostrzyczki - zaśmiała się Tatra. - Widziałam, że momentami Eagle z trudem nadążał za tempem, które mu narzuciła.
Umi rzuciła Ascottowi znaczące spojrzenie, a ten zaczerwienił się jak rak.
- No tak, ale nie powiem, żeby mu się to nie podobało - dołączył do śmiechu Tatry Zazu. - Nawet zaproponował jej podróżowanie na pokładzie NSX.
- A teraz oboje czują się winni wobec Hikaru - powiedział cicho summoner, kryjąc zaczerwienioną twarz. - A Hikaru myśli, że jej unikają, bo mają jej coś za złe. I tak to się kręci.
- Doprawdy, panienki! - Caldina ujęła się pod boki. - Same z wami kłopoty!
- Uwaga, Caldina ma jakiś pomysł - zakomunikował Ascott.
- Oczywiście, że mam! - oświadczyła z dumą iluzjonistka.
Naraz przestrzeń w pokoju zawibrowała, wybrzuszyła się i pojawił się Claiho.
- Proszę do sali tronowej - rzucił krótko i zniknął.
- Co on sobie myśli do licha! - wybuchła Umi. - Kto to widział tak się zjawiać znienacka w cudzym pokoju bez uprzedzenia!
- Chodźmy sprawdzić, czego chciał - powiedział Ascott uspokajającym tonem.
* * *
- Sytuacja nie jest najlepsza, a sygnały są coraz gorsze - powiedział guru Clef. - Claiho odkrył kilka nowych śladów. Oto one.
Mały mag machnął laską i przed obecnymi pojawiły się ruiny miasta zasłane trupami. Po chwili widok skoncentrował się na jednym z nich. Młodzieniec wyglądał na studenta. Miał ogromną dziurę w piersiach.
- To jest Yagami Light - stwierdził sucho Claiho. - Miał przy sobie czarny notes z napisem "Death Note". Musimy odnaleźć ten notes za wszelką cenę.
- Jest aż tak cenny? - zapytała Lina dziwnym tonem.
- Nie ma w nim żadnych superzaklęć, jeśli o to chodzi - odparł łowca. - Ale z jego pomocą można przerwać crossover, albo nas pozabijać. Przed tym notesem nie ma obrony.
- Rozumiem - skinęła głową mistrzyni Czarnej Magii. - Jeżeli wróg dorwie ten notes, będzie gorąco.
- Brzmi jak zadanie dla wojowników sprawiedliwości! - rozentuzjazmowała się Amelia.
- Zdobywanie zaginionych artefaktów to nasza specjalność - przyznał spokojnie Zelgadis.
Xellos i Filia nic nie powiedzieli, bo byli zajęci piciem herbaty.
- Filio, ciebie szczególnie proszę, żebyś pilnowała Xellosa - zwrócił się do smoczycy Claiho. - Nie można mu pozwolić na żadne intrygi, sprawa jest na to za poważna.
Filia bez słowa wyjęła spod spódnicy maczugę i pokazała ją mazokowi. W spojrzeniu Xellosa była skarga uciśnionej niewinności, ale nikt nie kwapił się stanąć w jego obronie.
- A teraz zadanie dla Magicznych Rycerzy - powiedział guru Clef, ukazując zebranym nastoletnią dziewczynkę o brązowych włosach. - W Cephiro pojawił się ktoś, kogo spodziewaliśmy się już jakiś czas temu. Oto Miyu, Kanshisha. Łowczyni shinmów. Porozmawiajcie z nią i namówcie, by trochę nas poznała.
- A w czym problem? - zdziwiła się Umi. - To chyba dobrze, że będziemy mieć dwójkę łowców?
- Miyu jest inna niż ja - powiedział Claiho. - Jest pełnokrwistą shinmą. Ściga shinmy, bo takie jest jej przeznaczenie. Jestem shinma. Jeśli Miyu mnie spotka, będzie próbowała mnie zabić. Nie wiem, czy mogę pokonać ją i jej towarzysza Laavę. Ale jeśli pozostawimy Miyu samej sobie, nie wiemy, do czego może się posunąć.
- Ona nie wygląda na złą - powiedziała Hikaru nieco smutnym tonem. - Eagle, Tarta, Tarta i Aska też z początku nie mieli przyjaznych zamiarów, a udało nam się dogadać. Jestem pewna, że jak jej wszystko wyjaśnimy, to nas zrozumie.
- Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie przekonania Miyu - westchnął łowca. - Ale jeśli ktokolwiek może to zrobić, to tylko wy. Nie potrafię nadążyć za sposobem rozumowania Miyu i Laavy. Może wam się to uda.
- Porozmawiać zawsze można - przyznała Fuu.
cdn
Hikaru według mangi ma w momencie pierwszej serii 16 lat. Umi w mandze stwierdziła, że Hikaru "nie wygląda ani dzień ponad jedenaście". W każdym razie jest niska, szczuplutka i ma niewielki biust. Lantisowi sięga nieco powyżej pasa XD Zachowuje się z jednej strony bardzo odważnie, z drugiej - jak widać - dziecinnie XD Co w żadnym razie nie przeszkadza jej być osobą o najsilniejszej woli w Cephiro.
[ Dodano: 2008-06-14, 11:54 ]Tym razem mniejszy fragment, coby więcej osób miało czas przeczytać ^^
Rozdział 3
Strażniczka
W ruinach cmentarza na jednym z większych grobowców siedziała ciemnowłosa dziewczynka w mundurku japońskiej uczennicy. Tuz obok niej stał otulony w czarny płaszcz mężczyczyzna z twarzą zasłoniętą osobliwą maską.
- Dziwne miejsce - powiedziała dziewczynka do swego towarzysza. - Co o tym myślisz, Laava?
- Nie wiem, Miyu - przyznał zapytany. - Nigdy nie spotkałem nic podobnego.
- Do tej pory spotykałam raczej pojedyncze shinma - mówiła dziewczynka, machając nogami w powietrzu. - To bardzo dziwne, że tyle ich się namnożyło. Poza tym ta okolica w ogóle nie przypomina mi Japonii, jaką znam.
- Być może nie jesteśmy już w Japonii - zasugerował Laava.
- Gdzie w takim razie jesteśmy? - zapytała Miyu.
- Nie wiem - przyznał zachodni shinma.
Wizyta w Cephiro z całą pewnością musiała być dla tych dwojga zupełnie nowym przeżyciem. Miyu, nieśmiertelna łowczyni shinmów w której żyłach płyneła wampirza krew, do tej pory żyła w realiach nowoczesnej Japonii. Nie mogła jednakże pozostawać długo w jednym miejscu, gdyż jej obecność budziła do życia uśpione w ludzkich sercach potwory - shinma. Towarzystwa dotrzymywał jej tylko Laava - shinma, który stał się towarzyszem i sługą po tym, jak ona wipiła jego krew. Tym samym jednak Laava sprzeniewierzył się swemu przeznaczeniu, za co zapłacił koniecznością noszenia na twarzy maski. Para łowców, których tak się obawiał Claiho, pojawiła się w Cephiro!
* * *
Przeszukiwanie ruin miasta wydawało się syzyfowa pracą. Piątka przyjaciół zdawała sobie jednak sprawę z wagi powierzonego im zadania.
- Znaleźliście coś? - zapytała Lina, ocierając dłonią pot z czoła.
- Nic poza nieistotnymi drobiazgami - poinformował Zelgadis.
- U nas tak samo - powiedziała Filia, spoglądając podejrzliwie na Xellosa. - Ale według mnie ten namagomi coś kombinuje. Nie wiem co, ale się dowiem.
- Jesteś przeczulona, moja droga - uśmiechnął się niewinnie mazok, zręcznie uskakując przed ciosem maczugi. - Jeśli nie dorwiemy tego notesu, wszyscy pójdziemy do piachu, nie wyłączając mnie. Co tu jest do kombinowania?
- Powiedz to komuś, kto cię nie zna - uśmiechnęła się drwiąco Lina. - Szukamy dalej!
- Jasne! - entuzjastycznie krzyknęła Amelia. - Szukamy, panie Zelgadisie!
Zelgadis spojrzał na nią, jakby chciał powiedzieć: "a co ja robię, opalam się?". Ale coś go powstrzymało od komentarza. A tym czymś był wygląd dziewczyny. Znał Amelię nie od dzisiaj. Była księżniczką, a osoba tak wysokiego pochodzenia musiała się nauczyć udawania. Było ono wpisane w istotę życia dworskiego. Ale jeżeli był na świecie ktoś zdolny przejrzeć na wylot wszelkie jej próby utrzymania rezonu, to on był tym kimś. Dyskretnie zbliżył się do niej.
- Coś cię gnębi, Amelio - powiedział.
- Ja... - zająknęła się księżniczka Sailuune. - Po prostu to wszystko przypomina mi naszą walkę z Bestią z Anafar i zniszczenie Sairaag. Dopiero teraz wiem, jak się wtedy czuła z tym wszystkim pani Sylphiel. Sailuune zniszczone. Tatuś nie żyje. Nie mam już żadnego domu, żadnego własnego miejsca na świecie. Nie mam nikogo bliskiego... poza panem, panie Zelgadisie. A przecież pani Sylphiel nie miała nawet tego. Bo przecież pan Gourry...
Zelgadis nic nie powiedział, tylko przytulił do siebie Amelię, z której oczu zaczęły nagle spływać po policzkach łzy. Lina otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale po chwili z rezygnacją poświęciła całą swą uwagę poszukiwaniom. Ostatecznie Amelia była bardzo młoda, a niedawno zawalił się cały jej świat. Miała prawo płakać po czymś takim.
- Chyba coś znalazłem - powiedział naraz Xellos.
Lina i Filia błyskawicznie zjawiły się przy nim. Xellos pokazał im... pustą kartkę.
- To ma być znalezisko? - parsknęła Lina. - Jakaś tam kartka?
- Notes ma to do siebie, że zwykle zawiera kartki - powiedział zbliżający się Zel. - W tym te puste.
Lina spojrzała na niego pochmurnie, ale nic nie powiedziała. Filia wzięła do rąk znalezisko i przyjrzała mu się, marszcząc z zastanowieniem brwi.
- W tej kartce jest śmierć - powiedziała wreszcie.
- Jak to? - zdziwiła się Lina. - Czy to znaczy...
- To jest kartka z notesu, którego szukamy - powiedział Xellos.
- I tak po prostu ją nam oddałeś, nic nie kręcąc? - zdziwiła się nastoletnia czarodziejka. - Coś tu śmierdzi.
- Jeśli zrobię coś na własną rękę, będę miał kłopoty z Claiho-sama - powiedział z pozoru niewinnie mazok.
Filia i Lina spojrzały na niego przenikliwie. Xellos i smoczyca byli od dawna razem widywani, nikt więc nie miał wątpliwości, że coś się święci. Pomimo pozornej niechęci i kłótni do tych dwojga doskonale pasowało powiedzenie: kto się czubi, ten się lubi. Chociaż ciężko byłoby to nazwać miłością, zwłaszcza ze strony Xellosa. Niemniej mazok w sposób oczywisty poświęcał smoczycy sporo czasu i uwagi, nawet jeśli nie musiał. A z kolei Filia z czasem nauczyła się czytać w zachowaniu Xellosa rzeczy, których nie dostrzegali inni. Dlatego ta niewinna uwaga zaniepokoiła ją. Lina natomiast była bardzo bystrą dziewczyną i dzięki wspólnym przygodom zdążyła już poznać Xellosa nie gorzej od Filii.
- Czekaj... On jest MAZOKU?! - wrzasnęła po chwili nastoletnia mistrzyni Czarnej Magii.
- Nie, nie, nie! - uśmiechnął się Xellos z zakłopotaniem. - Tak jakby, ale nie do końca. To skomplikowana historia. A zresztą to tajemnica!
- Nie byłabym zaskoczona, gdyby Claiho był kolejnym po Phibrizzo mazokiem, który się mną posługuje - mruknęła czarodziejka. - W każdym razie musimy być ostrożni. Najlepiej na razie nie mówmy o tej kartce.
- Ale... - Xellos spojrzał na Linę z miną kogoś, kto znajduje się pomiędzy młotem, a kowadłem.
- Kimkolwiek jest Claiho, nie może nas otwarcie zaatakować - powiedziała Lina. - A poza tym nie jest przecież wszechwiedzący. Po prostu nic nie znaleźliśmy. Kropka. Co tu jest do wyjaśniania?
- On będzie wiedział, że coś ukrywamy - słabo zaprotestował Xellos.
- Jesteś ze mną i wykonujesz moje rozkazy - twardo powiedziała mała czarodziejka. - Pokręcimy się jeszcze po okolicy. Poszukamy podobnych kartek. A po drodze wymyślimy, co zrobić w sprawie Claiho. Jeśli ten notes ma taką moc, to te kartki mogą być niezłym argumentem przeciwko niemu.
- No cóż... - Xellos z zakłopotaniem podrapał się po głowie.
- A teraz rozejrzyjmy się za podobnymi kartkami - ucięła rudowłosa. - Może uda się nam jakoś namierzyć notes. Wtedy o kartki nie będzie nikt pytał. Poza tym bardzo chętnie bym się dowiedziała, co takiego to draństwo potrafi, że ten Claiho tak się interesuje tym notesem.
- Pani Lino, pani to chyba nie ufa nawet własnemu cieniowi - burknęła Amelia, która najwidoczniej miała mieszane uczucia co do całej sprawy.
- I tylko dlatego jeszcze żyję! - odkrzyknęła jej Lina. - RAY WING!
- Ciekawe co na to Gourry - szepnął Zelgadis w ucho Amelii, która zachichotała.
- Słyszałam to! - wrzasnęła gdzieś z wysoka Lina.
Zel posłał tylko małej księżniczce wielce wymowne spojrzenie. Z takiej odległości Lina nie usłyszałaby nawet gdyby mówił głośno i wyraźnie. A poza tym zareagowałaby fireballem.
cdn