Autor Wątek: Samuraj Ishigo  (Przeczytany 1354 razy)

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
Samuraj Ishigo
« dnia: 03 Maj 2009, 18:46:21 »
pierwszy raz napisałem własne opowiadanie.  :mrgreen:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


[spoiler:1uy7kxm4]Samuraj Ishigo.
 
Rozdział I: Opętanie.
 
Jest piękny słoneczny dzień. Niczym niewyróżniający się młody mężczyzna, zwany Ishigo, z włosami długimi i czarnymi jak smoła, szedł właśnie polną, kamienną drogą, do wioski zwanej Murusawa. Kiedy znajdował się już prawie u celu, nieoczekiwanie i nagle zapadł zmierzch. Ishigo nie wydawał się zdziwiony nagłą zmianą pory dnia, bywał on tu często i takie sytuacje już się tu zdarzały. Mieszkańcy wioski mile przywitali młodzieńca i zaprosili go do gospody na obiad. Wszystko wydawało się być w porządku, lecz jednak Ishigo wyglądał na zmartwionego. Wpatrując się w okno powtarzał tylko: "Jeszcze nie czas... Jeszcze nie czas...". Zrobiło się już późno. W mroku za oknem słychać było tylko szumiący wiatr i odgłosy nocnych zwierząt. Nagle coś dziwnego wbiegło do gospody przewracając stolik. Ishigo sięgnął szybkim ruchem pod kimono, lecz zaraz się uspokoił, mówiąc: To tylko młody dzik. Mogę dostać pokój? Właściciel gospody, starzec z długą siwą brodą, powiedział żeby udał się na górę i wszedł w drugie drzwi po prawej. Ishigo wstał i poszedł do pokoju. Za oknem widać było tylko uginające się gałęzie drzew i szum porywistego wiatru. Próbując zasnąć, Ishigo kręcił się tylko z boku na bok. Rankiem odwiedziła go młoda dziewczyna. Miała ona długie czarne włosy, sięgające jej do kolan. Była to córka właściciela gospody. Drżącym głosem spytała: Dlaczego wróciłeś? Ishigo podniósł się, i przysunął się do klęczącej przed nim ślicznej dziewczyny. Objął ją i szepnął jej do ucha: Shinoko... przepraszam... Nagle usłyszał szmer za starą szafką, obejrzał się za siebie i zobaczył tego samego prosiaka, który poprzedniego dnia wbiegł do gospody. Młody dzik tylko siedział i wpatrywał się w młodzieńca. Ishigo wstał i podszedł to zwierzęcia, wyciągnął swój miecz, który zaczął drżeć w jego ręku. Nagle wokół małego zwierzęcia zaczęły pojawiać się dziwne czarne opary, jego oczy zaczęły świecić jasnym niebieskim światłem. Wtedy prosiak zniknął. Przerażona Shinoko uciekła szybko na dół. Ishigo ze smutną twarzą, wyskoczył przez okno i pobiegł w stronę gór. Stojąca w drzwiach gospody Shinoko, szeptała do siebie: "Wróć, proszę...". Upał był nie do zniesienia. Ishigo usiadł nad strumieniem  aby napić się krystalicznie czystej wody. Nabierając wodę rękoma, zobaczył odbicie jakiejś postaci stojącej za nim. Szybkim ruchem wyciągnął miecz, lecz za nim nikogo nie było... Zdenerwowany młodzieniec schował ostrożnie miecz i dokończył picie wody, poczym wstał i ruszył dalej. Idąc spokojnie drogą, zobaczył przed sobą dziwną grupkę ludzi, którzy zbliżali się w jego kierunku. Ishigo zatrzymał się i włożył rękę pod kimono. Stojąc w lekkim rozkroku i z zaciśniętymi zębami mamrotał pod nosem: "Cholera... Nie teraz...". Grupka ludzi w podartych szatach i z mieczami w rękach otoczyła młodzieńca. Jeden ze zbirów odezwał się: Jeśli chcesz żyć, oddaj nam pieniądze i to, co trzymasz pod kimonem! Ishigo nawet nie drgnął... Na to zbir powiedział: Jeśli nie chcesz po dobroci, to weźmiemy to inaczej. Brać go! Ishigo wyciągnął miecz. Jego ostrze lśniło żółtym blaskiem. Oczy młodzieńca zaczęły robić się niebieskie. Biło od nich niebieskie światło. Przerażeni bandyci rzucili się do ucieczki. Ishigo skoczył na nich. Szybkimi ruchami zaczął obcinać im ręce i nogi. Krzyk bandziorów był przeraźliwy. Jeden, który jeszcze żył, czołgając się błagał o wybaczenie. Ishigo z twarzą demona podszedł do czołgającego się człowieka i wbił mu miecz w plecy. Nagle młodzieniec stracił przytomność i upadł na zakrwawione zwłoki. Zrobiło się ciemno, tak jak wczorajszego dnia, kiedy przybył do wioski. Kiedy Ishigo ocknął się, zobaczył, że jest w jakiejś dziwnej małej chatce, która jest dziurawa jak ser. Nad nim siedział stary człowiek, wpatrując się w młodzieńca, jak by pierwszy raz człowieka zobaczył. Jak się tu znalazłem?! - Spytał Ishigo.
Na to starzec ze łzami w oczach: Usłyszałem krzyk ludzi. Pobiegłem za wzgórze i zobaczyłem pociętego syna i jego kolegów. Ten miecz był wbity w jego plecy. Wyjął z szafki miecz i podał go młodzieńcowi. - Ty leżałeś zakrwawiony wśród ofiar. Nie wiem jak udało ci się przeżyć taką rzeź. - Ile spałem? Spytał Ishigo. - 3 dni, musisz być głodny. Zjedz to, jedzenia jest dużo. Zostałem teraz sam. - Dziękuję. Jedząc, Ishigo przypominał sobie całe zajście z chuliganami. - To nie powinno się tak skończyć... Pomyślał. Wstał, podziękował i wyszedł. Pogoda była słoneczna, dookoła słychać było śpiew ptaków. Było jeszcze wcześnie i na trawie utrzymywała się jeszcze rosa. Ishigo schował miecz, i odszedł powtarzając pod nosem: "Niedługo się to skończy...". Wędrując wzdłuż ścieżki przez las, usłyszał kobiecy głos: "Ishigo... Nie odrzucaj swojego przeznaczenia...". Nagle z zarośli wyskoczył dziwny potwór, który był dwa razy większy od zwykłego człowieka. Skórę miał szaro-zieloną, pokrytą błotem i liśćmi. Jego twarz była niewyraźna, częściowo zasłonięta przez włosy i dziwne opary wiszące wokół głowy potwora. Ishigo szybko wyciągnął miecz.    Potwór popatrzył na młodzieńca i powiedział chrapliwym chwiejnym głosem: "Nnieee wwwwaallcz z przeeeeeznaczeenieem..." Ishigo nagle zaczął biec w stronę potwora z krzykiem: Zamknij się bestio!!! Skoczył i już miał wbić w niego miecz, kiedy potwór zniknął w czarnych oparach. Wtedy znów usłyszał kobiecy głos: "Nie bój się Ishigo... Niedługo wszystko będzie dobrze...". Zamknij się i pokaż się! - Wrzasnął Ishigo! Wtedy zobaczył przed sobą ścieżkę, która znikała w mrokach ciemnego lasu. To na pewno tam... - Pomyślał. Ostrożnie schował miecz i ruszył wzdłuż ciemnej ścieżki. Dziwne postacie wydawały się przemykać między drzewami... Tak jakby coś staje obserwowało ruchy młodzieńca. Ishigo związał włosy i zaczął biec przed siebie. Nagle dziwne światło rozświetliło miejsce dookoła niego. Nie znajdował się już w lesie. Był to malutki domek, w którym jakaś kobieta głaskała małego chłopca powtarzając mu: "Nie bój się... Wszystko będzie dobrze...". Nagle kobieta spojrzała na Ishigo, jej oczy zaczęły świecić niebieskim blaskiem i powiedziała: "Jeszcze nie teraz...". Po czym wszystko zniknęło... Ishigo znów znajdował się w ciemnym lesie, w którym nie było już drogi na przód. Zdenerwowany Ishigo upadł na kolana i zobaczył mały czerwony kamień, w którym palił się malutki płomyczek. Podniósł go szybkim ruchem i zacisnął go w ręku przyciskając do piersi. Jego miecz nagle zaczął się trząść. Wyjął go, święcił on żółtym blaskiem. Ishigo dostrzegł w rękojeści mały otwór w kształcie czerwonego kamienia. Dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem? - Pomyślał. Ishigo włożył kamień do rękojeści, nagle miecz rozbłysł silnym światłem i zgasł. Młodzieniec schował miecz i zaczął kierować się w stronę wioski. Kiedy Ishigo dotarł do wioski Murusawa, zobaczył, że wioska jest całą pokryta mgłą. Wbiegł do wioski i zobaczył, tego potwora, co w lesie. Potwór zabijał kolejno mieszkańców. Ishigo krzyknął: Przestań! I jego oczy zaczęły świecić niebieskim blaskiem a jego miecz pomarańczowym światłem. Wściekły Ishigo wypowiedział: "Ogień Mroku!" A z jego miecza wydostał się ogromny słup ognia, obracając potwora w pył. Ishigo znów stracił przytomność. Kiedy obudził się w swoim pokoju na piętrze, zobaczył Shinoko, która leżała na jego ramieniu. Dziewczyna otworzyła oczy i zobaczyła wpatrującego się w nią Ishigo. Czy to już koniec? - Spytała. Nie... To dopiero początek. – Odpowiedział za łzami w oczach  Ishigo i przytulił dziewczynę.

(Koniec pierwszego rozdziału! :D )[/spoiler:1uy7kxm4]
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline Heinrich

  • dr Barber
  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 837
  • Need a surgery ?
    • DeviantART
(Bez tematu)
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Maj 2009, 19:43:54 »
Zaintrygowało mnie, dobre jest :-P

A tak to miodzio :D
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Heinrich »

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
(Bez tematu)
« Odpowiedź #2 dnia: 03 Maj 2009, 20:08:10 »
Dzięki! :mrgreen: (chociaż nie wiem, czy w moim przypadku jest to możliwe. :-P )
A tak w ogóle to nie wiem co mnie natknęło do pisania. :D
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline Ba-Q

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 721
  • ~Kamikaze~
(Bez tematu)
« Odpowiedź #3 dnia: 03 Maj 2009, 20:56:13 »
Opowiadanie zaczyna się całkiem spoko. Faktycznie za często piszesz jego imę, jest jeszcze parę błędów. Ale jest dobrze, nawet bardzo.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Ba-Q »
http://myanimelist.net/animelist/Ba-Q

Tora-do:
"Przed skokiem obchodzi ofiarę koncentrując się w ciszy,
obserwuje ją uważnie zauważając każde drgnięcie,
atakuje w idealnym do tego momencie...
[CIACH!]
Szybkim jak piorun i potężnym jak tajfun uderzeniem powala ofiarę n

Offline CLBS

  • 0101
  • Moderator globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1689
    • http://www.myspace.com/rapdar
(Bez tematu)
« Odpowiedź #4 dnia: 04 Maj 2009, 11:58:19 »
Dobrze się w sumie czyta, przeszkadzać może tylko nieprawidłowy układ tekstu (brak myślników, akapitów) i powtórzenia, nie tylko imienia głównego bohatera. Ale całkiem całkiem.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez CLBS »

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
(Bez tematu)
« Odpowiedź #5 dnia: 04 Maj 2009, 15:43:05 »
Napisałem już drugi rozdział. :mrgreen:
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline Ba-Q

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 721
  • ~Kamikaze~
(Bez tematu)
« Odpowiedź #6 dnia: 04 Maj 2009, 19:01:24 »
No to wrzucaj. Albo skonsultuj się z kimś, żeby pomógł Ci je poprawić.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Ba-Q »
http://myanimelist.net/animelist/Ba-Q

Tora-do:
"Przed skokiem obchodzi ofiarę koncentrując się w ciszy,
obserwuje ją uważnie zauważając każde drgnięcie,
atakuje w idealnym do tego momencie...
[CIACH!]
Szybkim jak piorun i potężnym jak tajfun uderzeniem powala ofiarę n

Offline Heinrich

  • dr Barber
  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 837
  • Need a surgery ?
    • DeviantART
(Bez tematu)
« Odpowiedź #7 dnia: 04 Maj 2009, 19:28:24 »
Jeśli do podobnych błędów zaliczasz też takie zagęszczenie tekstu jak powyżej, to zlituj się i poklikaj te enteryy, you can do it :D A jeśli chodzi o betę to mogę wspomóc jak będziesz chciał :-P
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Heinrich »

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
Samuraj Ishigo
« Odpowiedź #8 dnia: 05 Maj 2009, 10:53:15 »
No to daję.  :mrgreen:
[spoiler:zr1z3jze]Samuraj Ishigo
 
Rozdział II : Odkrycie.
 
Minął tydzień... Ishigo co noc ma koszmar, w którym jako demoniczna postać ze świecącymi czerwonymi oczami, zabija Shinoko. Postanawia więc wyruszyć w dalszą podróż, w poszukiwaniu sposobu na zdjęcie klątwy. Żegna się więc z mieszkańcami wioski, Shinoko nawet nie próbowała zatrzymywać Ishigo w wiosce.
- Obiecaj, że wrócisz... Powiedziała cichutko Shinoko.
- Postaram się... Odparł, wpatrując się w ziemię Ishigo. Pójdę już... Zabrał więc jedzenie na drogę i odszedł.
Po drodze zobaczył małego chłopczyka siedzącego na skrzyżowaniu dróg.
- Przepraszam chłopcze... Czy wiesz może, w która stronę jest najbliższa wioska? Idę już czwarty dzień i muszę gdzieś odpocząć. Chłopiec wpatrując się w Ishigo, bez słowa wskazał ręką lewy kierunek.
- Dziękuję! Powiedział i ruszył w drogę wskazaną przez chłopca. Nagle za plecami usłyszał: - "Nie możesz uciec przeznaczeniu..." Odwracając się szybkim ruchem, spostrzegł, że chłopca już nie ma. - "Znowu te głosy..." - Pomyślał. Zmęczony Ishigo nie zastanawiając się długo, szedł dalej. Wydawało mu się, że kilka razy widział po drodze tego chłopca ze skrzyżowania. - To musi być przez zmęczenie. - powiedział do siebie. Kiedy doszedł do wioski zobaczył tylko puste ulice i pozamykane domy. Szukając dalej noclegu, doszedł do starej świątyni jakiegoś dziwnego boga. Usłyszał gwar ludzi, więc wszedł do środka. Zobaczył bawiących się i śpiewających mieszkańców wioski. - Szukam miejsca do gdzie mogę wypocząć! - Powiedział donośnym głosem młodzieniec z długimi czarnymi włosami. Lud momentalnie ucichł. Nagle podszedł do niego dziwnie ubrany mężczyzna z długim samurajskim mieczem.
- Nie wolno ci tu zostać! - powiedział koleś.
- Ale ja potrzebuję miejsca gdzie mógłbym wypocząć. Długo już wędruję. - odparł zawiedzionym głosem Ishigo.
- No dobrze, może coś się dla ciebie znajdzie. - odpowiedział mężczyzna, poklepując młodzieńca po ramieniu. Nagle wszyscy bez słowa zaczęli wychodzić ze starej świątyni. Rozeszli się po domach, a Ishigo udał się z mężczyzną do ogromnej gospody, w której nie było żywego ducha.
- Dawno nie mieliśmy tu gości. Więc czuj się jak u siebie w domu. Mamy nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Ishigo powiedział, że potrzebuje tylko pokoju i coś do jedzenia. - Za wszystko zapłacę. - dodał.
- Nie wątpię w to... Odparł mężczyzna chytrym głosem. Ishigo udał się do pokoju. Dostał jedzenie, które szybko zjadł i resztę zapakował na drogę. W nocy zbudziły młodzieńca dziwne odgłosy zza okna. Były to jakieś głuche krzyki i nawołania.
- Pewnie to jakieś zwierzęta... - pomyślał i poszedł spać. Za jakieś trzy godziny obudziły go jakieś krople, kapiące z sufitu prosto na jego twarz. Otarł je i posmakował. - To krew! - Krzyknął i złapał za swój miecz. Wyskoczył szybko z gospody i zobaczył zmasakrowane ciała wszystkich mieszkańców, które były porozrzucane po całej wiosce. Po środku stał ten mały chłopiec, który wskazał mu drogę. Ishigo wpatrywał się w ruchy chłopca. A ten otworzył usta. Z jego ust wydobył się gorący żar.
- To kolejny potwór, który doprowadzi mnie bliżej celu. - pomyślał Ishigo. W tym czasie jego oczy zapłonęły niebieskim blaskiem, a miecz zaczął świecić pomarańczowym światłem.
- Zniszczę cie bestio! Z demonicznym spojrzeniem Ishigo wypowiedział: "Ogień Mroku". Wtedy wielki słup ognia uderzył w potwora. Ten jednak nic nie ucierpiał. Zaśmiał się i powiedział:
- Przeznaczenie i tak cię dopadnie... "Podmuch Żaru". Z ust potwora wydostała się wielka czarna chmura ognia, która uderzyła w Ishigo, wyrzucając go powietrze. Wylądował przez dach w starej świątyni dziwnego boga. Wtedy jego miecz zaczął nagle ostro drżeć. - To tak jak wtedy! - pomyślał i zaczął rozglądać się po ołtarzu. Zobaczył klejnot, który błyszczał lekkim światłem. Ishigo uderzył w niego mieczem, ze środka złotego klejnotu, wyskoczył mały niebieski kamyk, w którym jak by padał śnieg, a płatki od razu zamieniały się w fale na wodzie. Miecz ciągle drżał. Ishigo wziął kamyk włożył go do otworu, który pojawił się po przeciwnej stronie rękojeści. Zabłysło jasne światło, lecz miecz nie zgasł. Niebieskie oczy młodzieńca zabłysły jeszcze bardziej. Wstał i ruszył w stronę potwora. Miecz zaczął świecić bardzo jasnym niebieski światłem, wtedy Ishigo wypowiedział: "Mroczna Fala", z jego miecza wydobyła się ściana ciemnej wody, która przewróciła potwora. "Lodowe Ostrze", wtedy z miecza zaczęły wydobywać się ostre kawałki ciemnego lodu, które posiekały chłopca. Chłopiec ostatnim tchem wypowiedział: "Już niedługo... Nie bój si....e...". Zostały po nim tylko opary czarnego dymu i zmasakrowani mieszkańcy. Ishigo upadł na kolana... Dlaczego gdzie się pojawię, muszą ginąć ludzie? - powiedział drżącym głosem. Wtedy przypomniał sobie jak przybył poprzednio do wioski Murusawa. Przypomniał sobie jak w demonicznym szale zabił kilku mieszkańców, którzy naśmiewali się z niego. Nagle znowu znalazł się w małym jasnym domku, który widział w lesie.
Zobaczył w nim tego małego chłopca, którego właśnie zabił, jako potwora. Siedział przy stoliku i śpiewał do siebie jakąś znajomą piosenkę. Nagle przyszła ta kobieta, którą widział poprzednio. Usiadła obok chłopca i powiedziała mu: "Nie bój się... Wszystko będzie dobrze..." Wstała i zabrała chłopca do drugiego pokoju. Rozległ się przeraźliwy krzyk dziecka. Nagle drzwi otworzyły się i kobieta wyszła. Spojrzała na Ishigo świecącymi niebieskimi oczami i powiedziała: "Jeszcze nie teraz...". Domek zniknął. Młodzieniec znów stracił przytomność. Kiedy się obudził, zobaczył, że jest w jakimś dziwnym, ciemnym i wilgotnym miejscu. Nagle drzwi się otworzyły i weszło przez nie 4 samurajów. Złapali młodzieńca za kimono i wyprowadzi przez drzwi. Jeden z nich zapytał:
"Czy to ty jesteś winien śmierci mieszkańców wioski Tanaku, z której cie zabraliśmy?" Młodzieniec powiedział:
"Myślę, że tak... Ale nie osobiście się do tego przyczy..."
- A więc jesteś winien! - przerwał mu jeden z samurajów. - W takim razie musisz ponieść zasłużoną karę! Giń morderco!
-Nie! Czekajcie! To nie jest tak jak myślicie! Lecz samurajowie nawet nie chcieli go słuchać... Oczy Ishigo zajaśniały niebieskim blaskiem.
- A więc to demon! - krzyknął samuraj. Wykończyć go! Ishigo chwycił swój miecz i wypowiedział: "Podmuch Żaru", wtedy czarną chmura ognia i popiołu wydobyła się z miecza zabijając samurajów. Młodzieniec upadł na kolana... "Dlaczego zabiłem niewinnych ludzi używając technik potworów?!" Nagle znów usłyszał głos: "Nie bój się własnego przeznaczenia..." Ishigo wstał i zaczął krzyczeć: "Pokaż się! No pokaż się bestio! Chcę to teraz skończyć! Pokaż się!". Nagle zapadł znany zmierzch. Zrobiło się zimno. Ishigo przeszukał samurajów i znalazł mapę, zaznaczona była na niej wioska, w której mieszkali. Schował mapę i ruszył w kierunku wioski. Dotarł tam następnego dnia. Mieszkańcy byli mili. Dali młodzieńcowi pokój i jedzenie. Przez okno zobaczył kilku samurajów, którzy chodzili i wypytywali o 4 kolegów.
- Ej ty tam! Widziałeś tych samurajów? - spytali się młodzieńca.
- Nie widziałem. Odparł cichym głosem,
położył się i zasnął. Jednak koszmary nie pozwalały mu spać. Próbował przypomnieć sobie, jak został okryty klątwą demona, który w nim siedzi.
Pamiętał tylko, że 10 lat temu, jako 7 letnie dziecko obudził się, a dookoła niego leżeli martwi ludzie. Nagle przypomniał sobie ten mały domek, w którym mieszkał z tą kobietą. Pewnego dnia, zabrała go do drugiego pokoju, tak jak tamtego chłopca z wizji. Tylko nie mógł przypomnieć sobie, co było dalej. W końcu zasnął. Następnego ranka wyciągną mapę i zobaczył, że brakuje fragmentu mapy, która prowadzi niewiadomo dokąd. Postanowił więc wyruszyć do tego niewiadomego miejsca. Nagle zaczął szaleć mocny i porywisty wiatr. Zaszły chmury i zaczął padać ulewny deszcz. Ishigo pomyślał: "Zbyt długo czekałem... Idę..." Szedł w deszczu już drugi dzień, w końcu zobaczył rozwidlenie drogi, którego nie było na mapie. "I tak mapa się kończy, więc nie będzie z niej dalej pożytku, idę tą dziwną drogą." - powiedział do siebie i poszedł. Dotarł do lasu, w którym nie było żadnych zwierząt ani nawet odgłosów ptaków. Ciemne ponure drzewa przerażały na sam widok. "Nie poddam się! To musi być tutaj." - pomyślał. Nagle drzewa jedno po drugim zaczęły się przewracać. "Co się dzieje?!" - powiedział i pobiegł w stronę powalonych drzew. Zobaczył tego małego dzika, który biegł i przewracał drzewa. "Stój!" krzyknął do prosiaka i pobiegł za nim. Nagle poczuł, że nie może się ruszyć. Stał w miejscu nie mogąc nawet kiwnąć palcem. Zobaczył przed sobą tą kobietę, która mówiła mu: "Dlaczego się boisz? Wszystko będzie... dobrze." Nagle znów zobaczył ten domek, lecz tym razem widział w nim siebie ze świecącymi oczami i kobietę, próbującą odprawić nad nim jakiś rytuał, dziwnym świecącym przedmiotem. "To ona mi to zrobiła..." - pomyślał. Wizje zniknęły, poczuł że może się ruszać. Wybiegł z lasu i zobaczył, że jest zima. "Jak to się stało? Ile mogło mnie nie być?!" Przed sobą widział malutką wioskę, składającą się z 5 może 6 domów. Z chat wydobywał się dym, co mogłoby oznaczać, że ludzie grzeją się przy ogniu, lub przyrządzają posiłek. Udał się po śniegu w stronę domków...

(Koniec rozdziału drugiego! :D CDN)[/spoiler:zr1z3jze]
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline Ba-Q

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 721
  • ~Kamikaze~
(Bez tematu)
« Odpowiedź #9 dnia: 05 Maj 2009, 19:09:43 »
No, jest już lepiej. Opowieść robi się coraz ciekawsza, nadal możnaby się przyczepić do paru rzeczy, ale ogólnie jest na prawdę fajnie.

"- Nie wolno ci tu zostać! - powiedział koleś. "

Haha, koleś... xDD
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Ba-Q »
http://myanimelist.net/animelist/Ba-Q

Tora-do:
"Przed skokiem obchodzi ofiarę koncentrując się w ciszy,
obserwuje ją uważnie zauważając każde drgnięcie,
atakuje w idealnym do tego momencie...
[CIACH!]
Szybkim jak piorun i potężnym jak tajfun uderzeniem powala ofiarę n

Offline Heinrich

  • dr Barber
  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 837
  • Need a surgery ?
    • DeviantART
(Bez tematu)
« Odpowiedź #10 dnia: 05 Maj 2009, 21:07:28 »
A teraz będzie trochę bolało :-P Poprawiałam tylko błędy, ewentualnie trochę majstrowałam przy szyku jak trzeba było. Nie chce mi się zaznaczać poprawek tekstu, więc tylko te najważniejsze są ;)

[spoiler:2ada7y26]Minął tydzień...  

    Ishigo co noc miał koszmar,  w którym jako demoniczna postać ze świecącymi czerwonymi oczami, zabijał Shinoko. Postanowił więc wyruszyć w dalszą podróż, w poszukiwaniu sposobu na zdjęcie klątwy. Pożegnał się więc z mieszkańcami wioski. Shinoko nawet nie próbowała go zatrzymywać.
- Obiecaj, że wrócisz...- powiedziała tylko cichutko.
- Postaram się... -odparł, wpatrując się w ziemię. -Pójdę już...

 Zabrał więc jedzenie na drogę i odszedł.

Po drodze zobaczył małego chłopczyka siedzącego na jednym z rozstajów.
- Przepraszam chłopcze... Czy wiesz może, w która stronę jest najbliższa wioska? Idę już czwarty dzień i muszę gdzieś odpocząć.
Chłopiec wpatrując się w Ishigo, bez słowa wskazał ręką lewy kierunek.
- Dziękuję! -powiedział i ruszył wskazaną drogą. Nagle za plecami usłyszał: - "Nie możesz uciec przeznaczeniu..."

Odwracając się szybkim ruchem, spostrzegł, że chłopca już nie ma. - "Znowu te głosy..." - pomyślał. Był tak zmęczony, że nie zastanawiając się długo, ruszył dalej. Wydawało mu się, że jeszcze kilka razy widział po drodze tamtego dzieciaka ze skrzyżowania. "To musi być przez to zmęczenie..." - powtarzał do siebie.

Kiedy doszedł już do wioski, zobaczył tylko puste ulice i pozamykane domy. Szukając noclegu, doszedł do starej świątyni jakiegoś dziwnego boga. (ten dziwny bóg jest trochę dziwny :-P) podszedł do niego dziwnie ubrany mężczyzna z długim samurajskim mieczem.
- Nie wolno ci tu zostać! - powiedział koleś. (?:D no nie wiem :P)
- Ale ja potrzebuję miejsca gdzie mógłbym wypocząć. Długo już wędruję. - odparł zawiedzionym głosem Ishigo.
- No dobrze, może coś się dla ciebie znajdzie. - odpowiedział obcy po chwili namysłu, poklepując chłopaka po ramieniu. Dopiero teraz Ishigo zauważył, że (pardon :P ) wszyscy bez słowa zaczęli wychodzić ze starej świątyni. Rozeszli się po domach, a on
udał się za mężczyzną do ogromnej gospody, w której oprócz ich nie było żywego ducha.

- Dawno nie mieliśmy tu gości. Więc czuj się jak u siebie w domu. Mamy nadzieję, że zostaniesz na dłużej.
Ishigo powiedział, że potrzebuje tylko pokoju i coś do jedzenia.
 - Za wszystko zapłacę. - dodał.
- Nie wątpię w to... Odparł mężczyzna chytrym głosem.
Udał się więc do pokoju. Dostał jedzenie, którego część szybko zjadł, a resztę zapakował na drogę.
(wydaje mi się, że tu coś jeszcze powinno być, trochę za szybki przeskok w czasie)

W nocy zbudziły młodzieńca dziwne odgłosy zza okna. Brzmiało to jak głuche krzyki i nawoływania.
"Pewnie to jakieś zwierzęta..." - pomyślał i spał dalej.

Trzy godziny później obudziły go jakieś krople, kapiące z sufitu prosto na jego twarz. Otarł je i posmakował.
- To krew! - krzyknął i instynktownie złapał za swój miecz. Wyskoczył szybko z gospody i zobaczył zmasakrowane ciała wszystkich mieszkańców, które były porozrzucane po całej wiosce, w zasięgu jego wzroku. Pośrodku stał jedynie ten mały chłopiec, który wskazał mu niegdyś drogę. Ishigo wpatrywał się w jego ruchy. A ten otworzył usta, z których wydobył się gorący żar.
"To kolejny potwór, który doprowadzi mnie bliżej celu." -pomyślał młodzieniec. W międzyczasie jego oczy zapłonęły niebieskim blaskiem, a miecz rozbłysnął pomarańczowym światłem.

- Zniszczę cię bestio! "Ogień Mroku".- wypowiedział Ishigo mierząc oponenta demonicznym spojrzeniem.  Wtedy wielki słup ognia uderzył w potwora, lecz ten jednak nic nie ucierpiał. Zaśmiał się i powiedział:

- Przeznaczenie i tak cię dopadnie... "Podmuch Żaru".

 Z ust potwora wydostała się wielka czarna chmura ognia, która uderzyła w Ishigo, wyrzucając go powietrze. Wylądował przez dach w starej świątyni dziwnego boga. Wtedy jego miecz zaczął nagle ostro drżeć. "To tak jak wtedy!"- pomyślał i zaczął rozglądać się po ołtarzu. Zobaczył klejnot (maybe króciutki opis pomieszczenia? :-P ) Jednak koszmary nie pozwalały mu spać. Próbował przypomnieć sobie, jak został okryty klątwą demona, który w nim siedzi.

Pamiętał tylko, że 10 lat temu, jako 7 letnie dziecko obudził się, a dookoła niego leżeli martwi ludzie. Nagle przypomniał sobie ten mały domek, w którym mieszkał z tą kobietą. Pewnego dnia, zabrała go do drugiego pokoju, tak jak tamtego chłopca z wizji. Tylko nie mógł przypomnieć sobie, co było dalej. W końcu zasnął.

 Następnego ranka wyciągnął mapę i zobaczył, że brakuje w niej fragmentu, który prowadził oznaczoną dziwnie ścieżką. Postanowił więc wyruszyć do tego intrygującego miejsca. (musiał się strasznie nudzić że poszedł za przypadkową ścieżką przypadkowo spotkanych samurajów, no ale jak żądny przygody to wybaczamy :P )
Usłyszał za oknem, jak zaczął szaleć mocny i porywisty wiatr. Zaszły chmury i zaczął padać ulewny deszcz. Ishigo pomyślał: "Zbyt długo czekałem... Idę..." Szedł w deszczu już drugi dzień ( przed chwilą postanawiał a teraz już nagle jest na drodze? :-P
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Heinrich »

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
(Bez tematu)
« Odpowiedź #11 dnia: 24 Wrz 2009, 18:51:38 »
No to tak :) Jest już 3 rozdział :D Próbowałem walczyć z powtórzeniami, ale bardzo ciężko jest mi to zwalczyć...  :roll: No to oceńcie kolejny epizodzik. ;)

Version 1.2 BETA

[spoiler:3fsnrq8i]Samuraj Ishigo

Rozdział III: Miecz Mroku.
 
Ishigo podszedł do domków. Chciał zajrzeć do środka, lecz szyby były okropnie zabrudzone jakąś dziwną, ciemną mazią.
- Coś jest nie tak... - pomyślał i udał się w stronę drzwi.
Stanął przed nimi, złapał za klamkę, otworzył je i zobaczył, że w środku jest pusto... Lecz jednak młodzieniec wszedł do środka. Drzwi nagle się zatrzasnęły, zrobiło się strasznie gorąco, zobaczył, że ściany zaczęły się palić. Dziwne zjawy zaczęły wychodzić z płomieni wprost na młodzieńca, ten wyciągnął swój miecz i zaczął walczyć z dziwnymi zjawami które pojawiały się i znikały przed nim. Ogień coraz bardziej zbliżał się do Ishigo.  
- Wielka Fala! – krzyknął.
Z jego miecza wydostała się wielką ściana wody, która przeniknęła przez płomienie, nawet ich nie gasząc. Ishigo nagle poczuł ogromny ból, któryprzeszywał całe jego ciało.
- Co się dzieje?! - pomyślał.
Nie zastanawiając się długo, wbiegł w ogień. Znów zrobiło się zimno. Odwrócił się, i zobaczył w oknie domu, twarz kobiety ze swoich wizji.
- Nie dam ci się! - krzyknął!
Ból jego ciała stawał się nie do zniesienia. Poczuł, że traci przytomność, kiedy upadał na ziemię, zobaczył, że te dziwne zjawy zbliżają się do niego...
Kiedy się obudził, zobaczył, że leży w jakimś łóżku. Młoda urocza dziewczyna przecierała jego twarz mokrą szmatką.
- Gdzie jestem? - spytał.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i wyszła. Wróciła za chwilę z potężnym, dobrze zbudowanym mężczyzną.
- Witaj! Jestem Takeshi, a to moja córka Naomi.  - powiedział do Ishigo. - Czy mogę wiedzieć skąd masz ten miecz?  
Ishigo milczał, nagle zapytał: - Jak się tu znalazłem? Co to za miejsce?
- To jest wioska Katama, a ciebie znaleźliśmy na skraju lasu, do którego nikt nie odważyłby się wejść. To powiesz mi skąd masz ten miecz?
- Nie pamiętam, mam go od zawsze. A czemu tak się o niego wypytujesz? - spytał zdziwiony Ishigo.
Mężczyzna popatrzył na niego i powiedział:
- Jak już pewnie zdążyłeś zauważyć, to nie jest zwykły miecz. Legenda głosi, że 2 takie miecze zostały wykonane przez demony, aby zniszczyć świat. Jego mocą są 4 kamienie, które czerpią energię z 4 ziemskich żywiołów. Kiedyś pewien chciwy władca, wykradł jeden miecz demonom i ukrył go, aby zapanować nad światem. Sam został jednak przez niego zniszczony. Żaden śmiertelnik nie wytrzyma mocy 4 kamieni, lecz tylko taka moc, mogłaby powstrzymać demony mroku.
- Co to znaczy, że żaden śmiertelnik nie wytrzyma takiej mocy? - przerwał Ishigo.
- A to, że przez ciało przechodzi ogromną siła, która rozrywa ciało człowieka na strzępy. To jest broń demonów, ludzie nie powinni mieć z nią nic do czynienia.
- Czy wiesz, gdzie mogą być pozostałe kamienie do tego miecza? I dlaczego zostały z niego wyjęte? – dopytywał się Ishigo.
- Legenda mówi, że gdy demony odnajdą drugi miecz, to będzie koniec świata. Dwóch mędrców ukryło więc te kamienie, aby nie wpadły w niepowołane ręce. Nie próbuj ich znaleźć, potwory mogłyby cię wykorzystać, abyś dostarczył im miecz.
- Dziękuję za gościnę, ale pójdę już. - odparł młodzieniec próbując wstać, lecz upadł zpowrotem na łóżko.
- Zostań jeszcze z nami, jeśli poczujesz się lepiej, odejdziesz... Naomi się tobą zajmie. Jest bardzo miła, niestety nie potrafi mówić.
- Dziękuję. - powiedział młodzieniec i od razu zasnął.
- Mam nadzieję, że dobrze postępuję... - powiedział do siebie mężczyzna i wyszedł.
Naomi będąc bardzo ciekawa, co to za miecz, chciała go zobaczyć. Wyjęła wiec go, niechcący ukuła się w palec. Kropla jej krwi spłynęła po ostrzu. Miecz zaczął błyszczeć. Nagle Ishigo ze świecącymi niebieskimi oczami chwycił za miecz. Przerażona dziewczyna rzuciła się do ucieczki. Ishigo skoczył do niej i przyłożył miecz do jej szyi. Nagle usłyszał za sobą cichutki głos: "Przeznaczenie...”, upuścił więc miecz, upadł na kolana i powiedział: - Nie dam się...
Naomi wybiegła. Po chwili wróciła z ojcem. Młodzieńca już nie było. Odszedł w poszukiwaniu zaginionych kamieni.
Wędrując już kilka dni, dotarł do jakiejś osady. Życie w wiosce toczyło się normalnie, dookoła biegały dzieci, gwar tłumów rozchodził się po ulicach.
- Gdzie mogę znaleźć schronienie i jakieś jedzenie? - spytał jakiegoś przechodnia.
Ten popatrzył się na niego i powiedział, że za drobną przysługę, zaoferuje mu pokój i jedzenie. Ishigo wahał się przez chwilę, lecz się zgodził.
- A co to za przysługa? - zapytał.
- Wiesz, jestem już stary, a trzeba porąbać drewno na opał.
Ishigo zaśmiał się i poszedł z nieznajomym. Weszli do jego domu, był dość duży jak na jedną osobę, w środku było ponuro i niezbyt czysto.
- Moja żona umarła rok temu i zostałem sam, a ja nie sprzątam tu zbyt często. Mam nadzieję, że to nie będzie aż taki duży problem. – powiedział starzec.
- Ależ skąd. - odparł młodzieniec. - Wiec gdzie to drewno?
- Za domem, jak skończysz, dostaniesz jedzenie i pokój.
Wtedy Ishigo poszedł i wziął się do pracy. Kiedy skończył robiło się już ciemno. Wszedł do środka. Na stole zobaczył dużo jedzenia i picia. - Proszę, możesz jeść tyle ile chcesz. - powiedział starzec.
Usiedli razem do stołu i zaczęli jeść.
Po jedzeniu Ishigo spytał:
- Czy słyszałeś kiedyś o Mieczu Mroku?
- Tak. Słyszałem, a czemu pytasz?
- Interesuje mnie historia kamieni, czy nie wiesz gdzie mogą one być? - wypytywał młodzieniec.
- Słyszałem, że jeden został ukryty na tej najwyższej górze, co widać za oknem, nikt jeszcze stamtąd nie wrócił żywy. A inny zaś jest w posiadaniu jakiegoś demona, ale to są pewnie bajki.
- Jak można dostać się na tą górę?
- Jest szlak, który prowadzi do tej góry. Później jest stara droga, aż na sam szczyt, tylko nie wiadomo, czy aż tam nią dotrzesz. Naprawdę chcesz ryzykować życiem dla jakiejś bajki o kamieniach? - pytał starzec. Ishigo nie odezwał się. Zapadła cisza...
- Gdzie będzie mój pokój? - zapytał.
- Za tamtymi drzwiami. - Wskazał palcem staruszek.
Ishigo podziękował za jedzenie i poszedł do pokoju. O dziwo w pokoju było bardzo czysto. Sam pokój był przestrony i kolorowy. Łóżko stało pod oknem z widokiem na wielką górę.
Rankiem Ishigo zabrał porcję jedzenia, podziękował i udał się w stronę góry. Droga zaprowadziła go aż do samego podnóża. Zobaczył małą zarośniętą ścieżkę, która prowadziła gdzieś do góry, więc poszedł nią. Kiedy dotarł na górę, po licznych wspinaczkach, zobaczył dużą świątynię. Podszedł do niej i otworzył wrota. W środku ściany wypełnione były złotem i klejnotami. Po środku świątyni stał ogromny posąg jakiegoś boga, wykonany z kamienia. Ishigo postanowił wejść do środka. Nagle zaczęło kręcić mu się w głowie. Wydawało mu się, że posąg zaczyna poruszać się w jego stronę. Wirujący dla młodzieńca świat, był nie do zniesienia. Szybko zamknął wrota świątyni. Zawroty głowy ustały.
- Coś jest nie tak. - pomyślał.
Uchylił lekko wrota i zobaczył, że wszystko jest na swoim miejscu. Ishigo jeszcze raz postanowił wejść do środka. Otworzył całe wrota i wszedł. Drzwi zatrzasnęły się za nim. Posąg zaczął się poruszać. Oczy Ishigo zapłonęły niebieskim światłem, miecz zaczął drżeć. Potwór złapał młodzieńca i rzucił nim o ścianę. Ishigo podniósł się i wypowiedział:
- Lodowy Żar! W tym czasie ogromny ból przeszył młodzieńca. Z miecza wydobył się czarny lód, który uderzył w potwora. Potwór upadł, lecz znów zaczął się podnosić. Ishigo dostrzegł błyszczący punkt, na ołtarzu. Miecz zaczął bardzo mocno drżeć. Nie wahając się podbiegł do ołtarza i zobaczył mały kamyk, który był wmurowany do podłogi. W jego wnętrzu kręciło się tak jakby małe tornado. Więc szybko Ishigo zaczął uderzać mieczem dookoła kamyka, aby go wydostać. W tym czasie potwór podniósł się i zbliżał się do młodzieńca, kiedy ten już prawie wydostał kamyk. Potwór znowu go złapał i rzucił nim o podłogę. Ishigo nie mógł się ruszyć z bólu. W tym czasie potwór zbliżał się do niego z ogromnym głazem, aby go zmiażdżyć. Już miał w niego nim rzucić, kiedy nagle pojawiła się ta kobieta z wizji. Była przeźroczysta ze świecącymi niebieskimi oczami. Potwór rzucił w nią głazem, który przez nią przeniknął.
- Dlaczego mi pomogłaś?! - krzyknął.
Na to kobieta odwróciła się do niego i powiedziała: - "Jeszcze nie teraz..." poczym zniknęła.
Ishigo wstał i powiedział: - Świetlny promień.
Z miecza wydobyła się ogromna wiązka światła, która oślepiła na moment potwora. Im częściej Ishigo korzystał z miecza, tym bardziej bolało go całe ciało. W tym czasie młody samuraj podbiegł do kamyka, wiał go i włożył do rękojeści. Ishigo z demonicznym spojrzeniem powiedział:
- Moc trzech żywiołów... Fala śmierci...
Wtedy potężna wiązka energii uderzyła w kamiennego potwora, krusząc go na cząsteczki. Jednocześnie skóra młodzieńca zaczęła pękać. Całe jego ciało pokryły krwawiące rany. Krew spływała z jego twarzy, rąk i nóg na ziemię. Ishigo zaczął przeraźliwie krzyczeć. W końcu stracił przytomność. Odgłosy walki było słychać aż w pobliskiej osadzie, z której przyszedł. Kilku mieszkańców udało się na szczyt góry, aby zobaczyć, co się stało. Znaleźli tam zakrwawionego młodzieńca, zabrali go ze sobą i opatrzyli mu rany. Minęły 3 dni, Ishigo ciągle się nie budzi. Mamrota tylko jakieś imię przez sen.
- Shinoko... Shinoko... W końcu otworzył oczy... Zobaczył, że jest cały w bandażach.
- Co się ze mną stało? - pomyślał i znowu zasnął...
Cdn.
(Koniec rozdziału trzeciego! :D )[/spoiler:3fsnrq8i]
« Ostatnia zmiana: 14 Paź 2009, 22:16:21 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline CLBS

  • 0101
  • Moderator globalny
  • *****
  • Wiadomości: 1689
    • http://www.myspace.com/rapdar
(Bez tematu)
« Odpowiedź #12 dnia: 14 Paź 2009, 22:16:37 »
[spoiler:33z00mki]Samuraj Ishigo

Rozdział III: Miecz Mroku.
 
Ishigo podszedł do domków. Chciał zajrzeć do środka, lecz szyby były okropnie zabrudzone jakąś dziwną, ciemną mazią.
- Coś jest nie tak... - pomyślał i udał się w stronę drzwi.
Stanął przed nimi, złapał za klamkę, otworzył je i zobaczył, że w środku jest pusto... Lecz jednak młodzieniec (Nie powinno się tak zaczynać zdania. Słowa "lecz" i jednak" mają bardzo podobne znaczenie, więc niepotrzebnie użyłeś obydwu. Zbędny też jest wyraz "młodzieniec" - nie ma innych osób, wiadomo o kim mowa. Unikając takich słów, unikasz powtórzeń.) wszedł do środka. Drzwi nagle się zatrzasnęły, zrobiło się strasznie gorąco, zobaczył, że ściany zaczęły się palić. Dziwne zjawy zaczęły wychodzić z płomieni wprost na młodzieńca, ten wyciągnął swój miecz i zaczął walczyć z dziwnymi zjawami, które pojawiały się i znikały przed nim. Ogień coraz bardziej zbliżał się do Ishigo.  
- Wielka Fala! – krzyknął.
Z jego miecza wydostała się wielką ściana wody, która przeniknęła przez płomienie, nawet ich nie gasząc. Ishigo nagle poczuł ogromny ból, który przeszywał całe jego ciało.
- Co się dzieje?! - pomyślał.
Nie zastanawiając się długo, wbiegł w ogień. Znów zrobiło się zimno. Odwrócił się, i zobaczył w oknie domu, twarz kobiety ze swoich wizji.
- Nie dam ci się! - krzyknął!
Ból jego ciała stawał się nie do zniesienia. Poczuł, że traci przytomność, kiedy upadał na ziemię, zobaczył, że te dziwne zjawy zbliżają się do niego...
Kiedy się obudził, zobaczył, że leży w jakimś łóżku. Młoda urocza dziewczyna przecierała jego twarz mokrą szmatką.
- Gdzie jestem? - spytał.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i wyszła. Wróciła za chwilę z potężnym, dobrze zbudowanym mężczyzną.
- Witaj! Jestem Takeshi, a to moja córka Naomi.  - powiedział do Ishigo. - Czy mogę wiedzieć skąd masz ten miecz?  
Ishigo milczał, nagle zapytał: - Jak się tu znalazłem? Co to za miejsce?
- To jest wioska Katama, a ciebie znaleźliśmy na skraju lasu, do którego nikt nie odważyłby się wejść. To powiesz mi skąd masz ten miecz?
- Nie pamiętam, mam go od zawsze. A czemu tak się o niego wypytujesz (Od "A" również nie powinno się zaczynać zdania)? - spytał zdziwiony Ishigo.
Mężczyzna popatrzył na niego i powiedział:
- Jak już pewnie zdążyłeś zauważyć, to nie jest zwykły miecz. Legenda głosi, że 2 takie miecze zostały wykonane przez demony, aby zniszczyć świat. Jego mocą są 4 kamienie, które czerpią energię z 4 ziemskich żywiołów. Kiedyś pewien chciwy władca, wykradł jeden miecz demonom i ukrył go, aby zapanować nad światem. Sam został jednak przez niego zniszczony. Żaden śmiertelnik nie wytrzyma mocy 4 kamieni, lecz tylko taka moc, mogłaby powstrzymać demony mroku.
- Co to znaczy, że żaden śmiertelnik nie wytrzyma takiej mocy? - przerwał Ishigo.
- A to, że przez ciało przechodzi ogromną siła, która rozrywa ciało człowieka na strzępy. To jest broń demonów, ludzie nie powinni mieć z nią nic do czynienia.
- Czy wiesz, gdzie mogą być pozostałe kamienie do tego miecza? I dlaczego zostały z niego wyjęte? – dopytywał się Ishigo.
- Legenda mówi, że gdy demony odnajdą drugi miecz, to będzie koniec świata. Dwóch mędrców ukryło więc te kamienie, aby nie wpadły w niepowołane ręce. Nie próbuj ich znaleźć, potwory mogłyby cię wykorzystać, abyś dostarczył im miecz.
- Dziękuję za gościnę, ale pójdę już. - odparł młodzieniec próbując wstać, lecz upadł zpowrotem na łóżko.
- Zostań jeszcze z nami, jeśli poczujesz się lepiej, odejdziesz... Naomi się tobą zajmie. Jest bardzo miła, niestety nie potrafi mówić.
- Dziękuję. - powiedział młodzieniec i od razu zasnął.
- Mam nadzieję, że dobrze postępuję... - powiedział do siebie mężczyzna i wyszedł.
Naomi będąc bardzo ciekawa, co to za miecz, chciała go zobaczyć. Wyjęła wiec go, niechcący ukuła się w palec. Kropla jej krwi spłynęła po ostrzu. Miecz zaczął błyszczeć. Nagle Ishigo ze świecącymi niebieskimi oczami chwycił za miecz. Przerażona dziewczyna rzuciła się do ucieczki. Ishigo skoczył do niej i przyłożył miecz do jej szyi. Nagle usłyszał za sobą cichutki głos: "Przeznaczenie...”, upuścił więc miecz, upadł na kolana i powiedział: - Nie dam się...
Naomi wybiegła. Po chwili wróciła z ojcem. Młodzieńca już nie było. Odszedł w poszukiwaniu zaginionych kamieni.
Wędrując już kilka dni, dotarł do jakiejś osady. Życie w wiosce toczyło się normalnie, dookoła biegały dzieci, gwar tłumów rozchodził się po ulicach.
- Gdzie mogę znaleźć schronienie i jakieś jedzenie? - spytał jakiegoś przechodnia.
Ten popatrzył się na niego i powiedział, że za drobną przysługę, zaoferuje mu pokój i jedzenie. Ishigo wahał się przez chwilę, lecz się zgodził.
- A co to za przysługa? - zapytał.
- Wiesz, jestem już stary, a trzeba porąbać drewno na opał.
Ishigo zaśmiał się i poszedł z nieznajomym. Weszli do jego domu, był dość duży jak na jedną osobę, w środku było ponuro i niezbyt czysto.
- Moja żona umarła rok temu i zostałem sam, a ja nie sprzątam tu zbyt często. Mam nadzieję, że to nie będzie aż taki duży problem. – powiedział starzec.
- Ależ skąd. - odparł młodzieniec. - Wiec gdzie to drewno?
- Za domem, jak skończysz, dostaniesz jedzenie i pokój.
Wtedy Ishigo poszedł i wziął się do pracy. Kiedy skończył robiło się już ciemno. Wszedł do środka. Na stole zobaczył dużo jedzenia i picia. - Proszę, możesz jeść tyle ile chcesz. - powiedział starzec.
Usiedli razem do stołu i zaczęli jeść.
Po jedzeniu Ishigo spytał:
- Czy słyszałeś kiedyś o Mieczu Mroku?
- Tak. Słyszałem, a czemu pytasz?
- Interesuje mnie historia kamieni, czy nie wiesz gdzie mogą one być? - wypytywał młodzieniec.
- Słyszałem, że jeden został ukryty na tej najwyższej górze, co widać za oknem, nikt jeszcze stamtąd nie wrócił żywy. A inny zaś jest w posiadaniu jakiegoś demona, ale to są pewnie bajki.
- Jak można dostać się na tą górę?
- Jest szlak, który prowadzi do tej góry. Później jest stara droga, aż na sam szczyt, tylko nie wiadomo, czy aż tam nią dotrzesz. Naprawdę chcesz ryzykować życiem dla jakiejś bajki o kamieniach? - pytał starzec. Ishigo nie odezwał się. Zapadła cisza...
- Gdzie będzie mój pokój? - zapytał.
- Za tamtymi drzwiami. - Wskazał palcem staruszek.
Ishigo podziękował za jedzenie i poszedł do pokoju. O dziwo w pokoju było bardzo czysto. Sam pokój był przestrony i kolorowy. Łóżko stało pod oknem z widokiem na wielką górę.
Rankiem Ishigo zabrał porcję jedzenia, podziękował i udał się w stronę góry. Droga zaprowadziła go aż do samego podnóża. Zobaczył małą zarośniętą ścieżkę, która prowadziła gdzieś do góry, więc poszedł nią. Kiedy dotarł na górę, po licznych wspinaczkach, zobaczył dużą świątynię. Podszedł do niej i otworzył wrota. W środku ściany wypełnione były złotem i klejnotami. Po środku świątyni stał ogromny posąg jakiegoś boga, wykonany z kamienia. Ishigo postanowił wejść do środka. Nagle zaczęło kręcić mu się w głowie. Wydawało mu się, że posąg zaczyna poruszać się w jego stronę. Wirujący dla młodzieńca świat, był nie do zniesienia. Szybko zamknął wrota świątyni. Zawroty głowy ustały.
- Coś jest nie tak. - pomyślał.
Uchylił lekko wrota i zobaczył, że wszystko jest na swoim miejscu. Ishigo jeszcze raz postanowił wejść do środka. Otworzył całe wrota i wszedł. Drzwi zatrzasnęły się za nim. Posąg zaczął się poruszać. Oczy Ishigo zapłonęły niebieskim światłem, miecz zaczął drżeć. Potwór złapał młodzieńca i rzucił nim o ścianę. Ishigo podniósł się i wypowiedział:
- Lodowy Żar! W tym czasie ogromny ból przeszył młodzieńca. Z miecza wydobył się czarny lód, który uderzył w potwora. Potwór upadł, lecz znów zaczął się podnosić. Ishigo dostrzegł błyszczący punkt, na ołtarzu. Miecz zaczął bardzo mocno drżeć. Nie wahając się podbiegł do ołtarza i zobaczył mały kamyk, który był wmurowany do podłogi. W jego wnętrzu kręciło się tak jakby małe tornado. Więc szybko Ishigo zaczął uderzać mieczem dookoła kamyka, aby go wydostać. W tym czasie potwór podniósł się i zbliżał się do młodzieńca, kiedy ten już prawie wydostał kamyk. Potwór znowu go złapał i rzucił nim o podłogę. Ishigo nie mógł się ruszyć z bólu. W tym czasie potwór zbliżał się do niego z ogromnym głazem, aby go zmiażdżyć. Już miał w niego nim rzucić, kiedy nagle pojawiła się ta kobieta z wizji. Była przeźroczysta ze świecącymi niebieskimi oczami. Potwór rzucił w nią głazem, który przez nią przeniknął.
- Dlaczego mi pomogłaś?! - krzyknął.
Na to kobieta odwróciła się do niego i powiedziała: - "Jeszcze nie teraz..." poczym zniknęła.
Ishigo wstał i powiedział: - Świetlny promień.
Z miecza wydobyła się ogromna wiązka światła, która oślepiła na moment potwora. Im częściej Ishigo korzystał z miecza, tym bardziej bolało go całe ciało. W tym czasie młody samuraj podbiegł do kamyka, wiał go i włożył do rękojeści. Ishigo z demonicznym spojrzeniem powiedział:
- Moc trzech żywiołów... Fala śmierci...
Wtedy potężna wiązka energii uderzyła w kamiennego potwora, krusząc go na cząsteczki. Jednocześnie skóra młodzieńca zaczęła pękać. Całe jego ciało pokryły krwawiące rany. Krew spływała z jego twarzy, rąk i nóg na ziemię. Ishigo zaczął przeraźliwie krzyczeć. W końcu stracił przytomność. Odgłosy walki było słychać aż w pobliskiej osadzie, z której przyszedł. Kilku mieszkańców udało się na szczyt góry, aby zobaczyć, co się stało. Znaleźli tam zakrwawionego młodzieńca, zabrali go ze sobą i opatrzyli mu rany. Minęły 3 dni, Ishigo ciągle się nie budzi. Mamrota tylko jakieś imię przez sen.
- Shinoko... Shinoko... W końcu otworzył oczy... Zobaczył, że jest cały w bandażach.
- Co się ze mną stało? - pomyślał i znowu zasnął...
Cdn.
(Koniec rozdziału trzeciego! :D )[/spoiler:33z00mki]

Zaznaczyłem kolorami wszystkie powtórzenia + kilka "błędów" Nie mam niestety czasu poprawić w ten sposób całego tekstu, ale to co zrobiłem powinno dać jako taki obraz. Powtórzeń (co widać) niestety wciąż jest wiele. Mam też wrażenie, że wszystko zbyt szybko się dzieje, ważne informacje podajesz tak jakby "na tacy". Spróbuj pokusić się o jakieś opisy otoczenia, bardziej rozbuduj zachowanie postaci drugoplanowych, bo na razie ich rola sprowadza się do informowania bohatera o tej czy innej rzeczy.
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez CLBS »

Offline allall

  • Sensei
  • ****
  • Wiadomości: 563
  • VIP
(Bez tematu)
« Odpowiedź #13 dnia: 15 Paź 2009, 11:00:05 »
Cytat: "CLBS"
Zaznaczyłem kolorami wszystkie powtórzenia + kilka "błędów" Nie mam niestety czasu poprawić w ten sposób całego tekstu, ale to co zrobiłem powinno dać jako taki obraz. Powtórzeń (co widać) niestety wciąż jest wiele.
CLBS, Dzięki za pokazanie co i jak, tylko chciałbym wiedzieć, w jaki sposób mógłbym to zmienić... czymś zastąpić... itd.  ;-)
Cytat: "CLBS"
Spróbuj pokusić się o jakieś opisy otoczenia, bardziej rozbuduj zachowanie postaci drugoplanowych, bo na razie ich rola sprowadza się do informowania bohatera o tej czy innej rzeczy.

No jest jedna "akcja"  :mrgreen: A co do otoczenia to... :) może potem ;)


EDIT:

Być może wcisnę jakieś opisy otoczenia w jego "pustej" drodze z miejsca na miejsce. :mrgreen:


(BTW: Czemu tu posty się nie łączą???)
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez allall »
][_,([]) ][_,

Offline Devil Hunter

  • Kouhai
  • **
  • Wiadomości: 190
(Bez tematu)
« Odpowiedź #14 dnia: 15 Paź 2009, 16:07:12 »
Ogólnie bardzo mnie się podoba. Jest przyjemne w odbiorze i łatwe w czytaniu. Pamiętaj, że krytyka wzmacnia, a wie:

1. Dialogi - mogły by byc bardzej takie... rozbudowane
2.Akcja dzieje się trochę (dobra nie będe kłamał bardzo) szybko. Kilka krótkich linijek i cały dzień bohatera jest opowiedziany.
3.Rażące błędy - nie chodzi mi o drobne błędy interpunkcyjne i stylistyczne. Chodzi o byki, które wyróżniają się z tłumu tj.
Cytuj
zaczął drżeć w jego ręku
powinno byc "zaczął drżec w jego ręce". Na szczęście takich błędów jest coraz mniej

Bardzo podziwiam twój talent pisarski i życzę wielu książek!  :mrgreen:
« Ostatnia zmiana: 01 Sty 1970, 01:00:00 wysłana przez Devil Hunter »

 

Strona wygenerowana w 0.311 sekund z 21 zapytaniami.