[spoiler:33z00mki]Samuraj Ishigo
Rozdział III: Miecz Mroku. Ishigo podszedł do domków. Chciał zajrzeć do środka, lecz szyby były okropnie zabrudzone jakąś dziwną, ciemną mazią.
- Coś jest nie tak... - pomyślał i udał się w stronę drzwi.
Stanął przed nimi, złapał za klamkę, otworzył je i zobaczył, że w środku jest pusto...
Lecz jednak młodzieniec (Nie powinno się tak zaczynać zdania. Słowa "lecz" i jednak" mają bardzo podobne znaczenie, więc niepotrzebnie użyłeś obydwu. Zbędny też jest wyraz "młodzieniec" - nie ma innych osób, wiadomo o kim mowa. Unikając takich słów, unikasz powtórzeń.) wszedł do środka. Drzwi nagle
się zatrzasnęły, zrobiło
się strasznie gorąco, zobaczył, że ściany
zaczęły się palić.
Dziwne zjawy zaczęły wychodzić z płomieni wprost na młodzieńca, ten wyciągnął swój miecz i
zaczął walczyć z
dziwnymi zjawami, które pojawiały się i znikały przed nim. Ogień coraz bardziej zbliżał się do Ishigo.
-
Wielka Fala! – krzyknął.
Z jego miecza wydostała się
wielką ściana wody,
która przeniknęła przez płomienie, nawet ich nie gasząc. Ishigo nagle poczuł ogromny ból,
który przeszywał całe jego ciało.
- Co się dzieje?! - pomyślał.
Nie zastanawiając się długo, wbiegł w ogień. Znów zrobiło się zimno. Odwrócił się, i zobaczył w oknie domu, twarz kobiety ze swoich wizji.
- Nie dam ci się! - krzyknął!
Ból jego ciała stawał się nie do zniesienia. Poczuł, że traci przytomność, kiedy upadał na ziemię,
zobaczył, że te dziwne zjawy zbliżają się do niego...
Kiedy się obudził,
zobaczył, że leży w jakimś łóżku. Młoda urocza
dziewczyna przecierała jego twarz mokrą szmatką.
- Gdzie jestem? - spytał.
Dziewczyna tylko się uśmiechnęła i wyszła. Wróciła za chwilę z potężnym, dobrze zbudowanym mężczyzną.
- Witaj! Jestem Takeshi, a to moja córka Naomi. - powiedział do Ishigo. - Czy mogę wiedzieć skąd masz ten miecz?
Ishigo milczał, nagle zapytał: - Jak się tu znalazłem? Co to za miejsce?
- To jest wioska Katama, a ciebie znaleźliśmy na skraju lasu, do którego nikt nie odważyłby się wejść. To powiesz mi skąd masz ten miecz?
- Nie pamiętam, mam go od zawsze.
A czemu tak się o niego wypytujesz (Od "A" również nie powinno się zaczynać zdania)? - spytał zdziwiony Ishigo.
Mężczyzna popatrzył na niego i powiedział:
- Jak już pewnie zdążyłeś zauważyć, to nie jest zwykły
miecz. Legenda głosi, że 2 takie
miecze zostały wykonane przez demony, aby zniszczyć świat. Jego mocą są 4 kamienie, które czerpią energię z 4 ziemskich żywiołów. Kiedyś pewien chciwy władca, wykradł jeden miecz demonom i ukrył go, aby zapanować nad światem. Sam został jednak przez niego zniszczony. Żaden śmiertelnik nie wytrzyma mocy 4 kamieni, lecz tylko taka moc, mogłaby powstrzymać demony mroku.
- Co to znaczy, że żaden śmiertelnik nie wytrzyma takiej mocy? - przerwał Ishigo.
- A to, że przez ciało przechodzi ogromną siła, która rozrywa ciało człowieka na strzępy. To jest broń demonów, ludzie nie powinni mieć z nią nic do czynienia.
- Czy wiesz, gdzie mogą być pozostałe kamienie do tego miecza? I dlaczego zostały z niego wyjęte? – dopytywał się Ishigo.
- Legenda mówi, że gdy demony odnajdą drugi miecz, to będzie koniec świata. Dwóch mędrców ukryło więc te kamienie, aby nie wpadły w niepowołane ręce. Nie próbuj ich znaleźć, potwory mogłyby cię wykorzystać, abyś dostarczył im miecz.
- Dziękuję za gościnę, ale pójdę już. - odparł młodzieniec próbując wstać, lecz upadł zpowrotem na łóżko.
- Zostań jeszcze z nami, jeśli poczujesz się lepiej, odejdziesz... Naomi się tobą zajmie. Jest bardzo miła, niestety nie potrafi mówić.
- Dziękuję. - powiedział młodzieniec i od razu zasnął.
- Mam nadzieję, że dobrze postępuję... - powiedział do siebie mężczyzna i wyszedł.
Naomi będąc bardzo ciekawa, co to za miecz, chciała go zobaczyć. Wyjęła wiec go, niechcący ukuła się w palec. Kropla jej krwi spłynęła po ostrzu. Miecz zaczął błyszczeć. Nagle Ishigo ze świecącymi niebieskimi oczami chwycił za miecz. Przerażona dziewczyna rzuciła się do ucieczki. Ishigo skoczył do niej i przyłożył miecz do jej szyi. Nagle usłyszał za sobą cichutki głos: "Przeznaczenie...”, upuścił więc miecz, upadł na kolana i powiedział: - Nie dam się...
Naomi wybiegła. Po chwili wróciła z ojcem. Młodzieńca już nie było. Odszedł w poszukiwaniu zaginionych kamieni.
Wędrując już kilka dni, dotarł do jakiejś osady. Życie w wiosce toczyło się normalnie, dookoła biegały dzieci, gwar tłumów rozchodził się po ulicach.
- Gdzie mogę znaleźć schronienie i jakieś jedzenie? - spytał jakiegoś przechodnia.
Ten popatrzył się na niego i powiedział, że za drobną przysługę, zaoferuje mu pokój i jedzenie. Ishigo wahał się przez chwilę, lecz się zgodził.
- A co to za przysługa? - zapytał.
- Wiesz, jestem już stary, a trzeba porąbać drewno na opał.
Ishigo zaśmiał się i poszedł z nieznajomym. Weszli do jego domu, był dość duży jak na jedną osobę, w środku było ponuro i niezbyt czysto.
- Moja żona umarła rok temu i zostałem sam, a ja nie sprzątam tu zbyt często. Mam nadzieję, że to nie będzie aż taki duży problem. – powiedział starzec.
- Ależ skąd. - odparł młodzieniec. - Wiec gdzie to drewno?
- Za domem, jak skończysz, dostaniesz jedzenie i pokój.
Wtedy Ishigo poszedł i wziął się do pracy. Kiedy skończył robiło się już ciemno. Wszedł do środka. Na stole zobaczył dużo jedzenia i picia. - Proszę, możesz jeść tyle ile chcesz. - powiedział starzec.
Usiedli razem do stołu i zaczęli jeść.
Po jedzeniu Ishigo spytał:
- Czy słyszałeś kiedyś o Mieczu Mroku?
- Tak. Słyszałem, a czemu pytasz?
- Interesuje mnie historia kamieni, czy nie wiesz gdzie mogą one być? - wypytywał młodzieniec.
- Słyszałem, że jeden został ukryty na tej najwyższej górze, co widać za oknem, nikt jeszcze stamtąd nie wrócił żywy. A inny zaś jest w posiadaniu jakiegoś demona, ale to są pewnie bajki.
- Jak można dostać się na tą górę?
- Jest szlak, który prowadzi do tej góry. Później jest stara droga, aż na sam szczyt, tylko nie wiadomo, czy aż tam nią dotrzesz. Naprawdę chcesz ryzykować życiem dla jakiejś bajki o kamieniach? - pytał starzec. Ishigo nie odezwał się. Zapadła cisza...
- Gdzie będzie mój pokój? - zapytał.
- Za tamtymi drzwiami. - Wskazał palcem staruszek.
Ishigo podziękował za jedzenie i poszedł do pokoju. O dziwo w pokoju było bardzo czysto. Sam pokój był przestrony i kolorowy. Łóżko stało pod oknem z widokiem na wielką górę.
Rankiem Ishigo zabrał porcję jedzenia, podziękował i udał się w stronę góry. Droga zaprowadziła go aż do samego podnóża. Zobaczył małą zarośniętą ścieżkę, która prowadziła gdzieś do góry, więc poszedł nią. Kiedy dotarł na górę, po licznych wspinaczkach, zobaczył dużą świątynię. Podszedł do niej i otworzył wrota. W środku ściany wypełnione były złotem i klejnotami. Po środku świątyni stał ogromny posąg jakiegoś boga, wykonany z kamienia. Ishigo postanowił wejść do środka. Nagle zaczęło kręcić mu się w głowie. Wydawało mu się, że posąg zaczyna poruszać się w jego stronę. Wirujący dla młodzieńca świat, był nie do zniesienia. Szybko zamknął wrota świątyni. Zawroty głowy ustały.
- Coś jest nie tak. - pomyślał.
Uchylił lekko wrota i zobaczył, że wszystko jest na swoim miejscu. Ishigo jeszcze raz postanowił wejść do środka. Otworzył całe wrota i wszedł. Drzwi zatrzasnęły się za nim. Posąg zaczął się poruszać. Oczy Ishigo zapłonęły niebieskim światłem, miecz zaczął drżeć. Potwór złapał młodzieńca i rzucił nim o ścianę. Ishigo podniósł się i wypowiedział:
- Lodowy Żar! W tym czasie ogromny ból przeszył młodzieńca. Z miecza wydobył się czarny lód, który uderzył w potwora. Potwór upadł, lecz znów zaczął się podnosić. Ishigo dostrzegł błyszczący punkt, na ołtarzu. Miecz zaczął bardzo mocno drżeć. Nie wahając się podbiegł do ołtarza i zobaczył mały kamyk, który był wmurowany do podłogi. W jego wnętrzu kręciło się tak jakby małe tornado. Więc szybko Ishigo zaczął uderzać mieczem dookoła kamyka, aby go wydostać. W tym czasie potwór podniósł się i zbliżał się do młodzieńca, kiedy ten już prawie wydostał kamyk. Potwór znowu go złapał i rzucił nim o podłogę. Ishigo nie mógł się ruszyć z bólu. W tym czasie potwór zbliżał się do niego z ogromnym głazem, aby go zmiażdżyć. Już miał w niego nim rzucić, kiedy nagle pojawiła się ta kobieta z wizji. Była przeźroczysta ze świecącymi niebieskimi oczami. Potwór rzucił w nią głazem, który przez nią przeniknął.
- Dlaczego mi pomogłaś?! - krzyknął.
Na to kobieta odwróciła się do niego i powiedziała: - "Jeszcze nie teraz..." poczym zniknęła.
Ishigo wstał i powiedział: - Świetlny promień.
Z miecza wydobyła się ogromna wiązka światła, która oślepiła na moment potwora. Im częściej Ishigo korzystał z miecza, tym bardziej bolało go całe ciało. W tym czasie młody samuraj podbiegł do kamyka, wiał go i włożył do rękojeści. Ishigo z demonicznym spojrzeniem powiedział:
- Moc trzech żywiołów... Fala śmierci...
Wtedy potężna wiązka energii uderzyła w kamiennego potwora, krusząc go na cząsteczki. Jednocześnie skóra młodzieńca zaczęła pękać. Całe jego ciało pokryły krwawiące rany. Krew spływała z jego twarzy, rąk i nóg na ziemię. Ishigo zaczął przeraźliwie krzyczeć. W końcu stracił przytomność. Odgłosy walki było słychać aż w pobliskiej osadzie, z której przyszedł. Kilku mieszkańców udało się na szczyt góry, aby zobaczyć, co się stało. Znaleźli tam zakrwawionego młodzieńca, zabrali go ze sobą i opatrzyli mu rany. Minęły 3 dni, Ishigo ciągle się nie budzi. Mamrota tylko jakieś imię przez sen.
- Shinoko... Shinoko... W końcu otworzył oczy... Zobaczył, że jest cały w bandażach.
- Co się ze mną stało? - pomyślał i znowu zasnął...
Cdn.
(Koniec rozdziału trzeciego!

)[/spoiler:33z00mki]
Zaznaczyłem kolorami wszystkie powtórzenia + kilka "błędów" Nie mam niestety czasu poprawić w ten sposób całego tekstu, ale to co zrobiłem powinno dać jako taki obraz. Powtórzeń (co widać) niestety wciąż jest wiele. Mam też wrażenie, że wszystko zbyt szybko się dzieje, ważne informacje podajesz tak jakby "na tacy". Spróbuj pokusić się o jakieś opisy otoczenia, bardziej rozbuduj zachowanie postaci drugoplanowych, bo na razie ich rola sprowadza się do informowania bohatera o tej czy innej rzeczy.