Wczoraj coś takiego wymyśliłem, było to bardziej pod mangę, ale mangi raczej w najbliższym czasie nie będę robił xD. Zapraszam do czytania i liczę na szczerą krytykę xd Ogólnie jest to mój pierwszy fanfic.
I
[spoiler:3vj8juml]"Zastanawiałeś się kiedyś, czy gdybyś zapomniał kim jesteś, nadal był byś sobą?"
Rozdział I
Mam na imię Ryu Nakamura, przynajmniej tak mi powiedziano.
Nie jestem tego pewny, gdyż nie pamiętam nic co działo dłużej niż 2 miesiące temu.
Podobno jakiś czas temu miałem wypadek samochodowy i przez 3 tygodnie leżałem w śpiączce.
Gdy się wtedy obudziłem, a pamiętam to dobrze bo to moje pierwsze wspomnienie, nie wiedziałem nawet jak mam na imię i gdzie jestem.
Ściany pokoju w którym leżałem były pomarańczowe, a poza moim łóżkiem i całą aparatura nie znajdowało się tam nic.
Dopiero po chwili dostrzegłem kobietę o zmęczonym wyglądzie twarzy śpiącą na moim nogach.
W pierwszej chwili byłem przerażony, nawet nie możecie sobie wyobrazić jakie to uczucie nie mieć żadnych wspomnień, a każda próba przypomnienia sobie czegoś przyprawiała mnie tylko o okropny ból głowy.
Po chwili chciałem wstać nie budząc kobiety, niestety nie udało mi się.
Spojrzała na mnie zaspanym wzrokiem i nagle rzuciła się na mnie wykrzykując.
- Ryu! Synku nareszcie się obudziłeś! Tak się ciesze... - A łzy ciekły jej po policzkach.
Zrozumiałem, to była moja matka i nie miałem serca by jej powiedzieć, że nie pamiętam jej.
Minęły już 2 miesiące odkąd udaję, że wszystko jest w porządku, a gdy czegoś nie pamiętam po prostu mówię, że mam małe zaniki pamięci.
Dziś jest pierwszy dzień, w którym idę do szkoły, na szczęście przynajmniej tam nie będę musiał udawać, gdyż do tej szkoły zostałem przepisany i jeszcze nikogo tam nie znam.
Trochę się spóźniłem, gdyż na korytarzu nikogo już nie było.
Po chwili znalazłem klasę w której ma lekcje moja nowa klasa.
Zapukałem i szybkim krokiem wkroczyłem do sali. Nauczyciel o groźnym wyglądzie spojrzał na mnie i szybko powiedział.
- To ty jestem tym przeniesionym tak?
- Tak, proszę pana.
- A więc, pozwól że przedstawię Cię klasie. To przeniesiony uczeń Ryu Nakamura. - powiedział po czym napisał moje imię i nazwisko na tablicy.
- Miło mi - powiedziałem i ukłoniłem się
I właśnie wtedy ją zobaczyłem, dziewczynę o długich włosach i czarnych jak noc oczach, siedzącą w ostatniej ławce przy oknie.
Wpatrywała się we mnie, a ja w nią.
Poczułem, że wszystko w okół mnie przestaje mnie istnieć, nie słyszałem żadnych dźwięków jakbyśmy tylko ona i ja istnieli.
Nagle poczułem czyjąś rękę na ramieniu, która była jak wiadro zimnej wody wybudzając mnie z tego snu.
- Możesz już usiąść - powiedział do mnie nauczyciel wskazując ławkę.
Gdy szedłem do ławki rozległ się dźwięk dzwonka i nagłe wszyscy uczniowie z klasy skierowali się w moją stronę i zaczęli zadawać mi jakieś głupi pytania na które starałem się odpowiadać. Jednak jak zauważyłem, że jako jedyna nie podeszła do mnie tamta dziewczyna, nadal siedziała w swojej ławce tym razem wpatrując się w okno.
- Nie przejmuj się nią, ona zawsze jest taka "nawiedzona" - powiedział jakiś chłopak z klasy, który zobaczył że na nią spoglądam.
- Przestań Kei, może jest trochę inna, ale nie powinieneś tak o niej mówić - dodała inna dziewczyna
- Ale tak jest prawda, podobno mieszka sama bo wybiła swoją rodzinne.
- Powiedziałam skończ, zresztą nie ważne wróćmy do tego nowego
I na nowo zaczęły się pytania typu "Jaką potrawę lubię najbardziej?".
Zajęcia w szkole bardzo szybko się skończyły, lecz w powrocie do domu znowu ją zobaczyłem. Postanowiłem zobaczyć gdzie mieszka, okazało się że dalej ma do szkoły niż ja, ale w tym samym kierunku. Po zobaczeniu jej mieszkania można było się przerazić, był to mały dom, lecz nie to było straszne a to co było na nim wymalowane. Na ścianach budynku widniały napisy "Wiedźma", "Wracaj skąd przybyłaś", "Nie chcemy Cię tu". Już chciałem wracać, gdyż na jej miejscu wolał bym aby nikt inny czegoś takiego nie widział a wtedy ona odwróciła jak by cały czas wiedziała, że za nią idę i spojrzała na mnie pustym wzrokiem.[/spoiler:3vj8juml]
II
[spoiler:3vj8juml]II Rozdział
- Zadowolony z siebie jesteś? - zapytała dziewczyna nie spuszczając Ryu ze wzroku.
- Zresztą spadaj już stąd jak się napatrzyłeś, możesz mieć przez to tylko kłopoty. - dodała szybko
- Kłopoty? Jakie kłopoty? O czym ty w ogóle mówisz, powinnaś zgłośić to na policje - odpowiedział porywczo
- Policje? Nawet mnie nie rozmieszaj, myślisz, że ich to coś interesuje? Zawszę znajdzie się czarna owca w tym spaczonym społeczeństwie.
- Pójdę z tobą, wtedy na pewno Cię nie odeślą.
- Powiedziałam już spadaj stąd. Albo zrobią to samo i z twoim domem.
- Nie powinnaś obarczać się tym wszystkim.
- Rób co chcesz - powiedziała, po czym skierowała w strone domu.
- Cóż, na razie nic tu po mnie - szepnął do siebie i bez większego namysłu, także wrócił do domu.
Następnego ranka Ryu obudził głośny dźwięk budzika, zerwał się szybko na nogi i ubrał mundurek po czym skierował się do kuchni, gdzie jego matka przygotowywała już śniadanie.
- Mogę o coś zapytać? - wypowiedział niespodziewanie
- Jasne pytaj o co ze chcesz.
- Gdzie jest teraz mój ojciec, wyjechał na dłuższy czas?
- Nie powinieneś sobie żartować z takich rzeczy przeciez wiesz, że 2 lata temu miał wypadek samochodowy.
- A no tak przepraszam, jak mogłem czegoś takiego nie pamiętać, to ja lecę do szkoły. Pa! - powiedział i wybiegł z domu.
- A śniadanie... Cóż za późno no nic będę musiała to zjeść sama.
Drugiego dnia w szkole chłopak na szczęście się nie spóźnił. Podczas lekcji zamiast słuchać nauczyciela ciągle wpatrywał się tajemniczą dziewczynę, która zaś jak zwykle wypatrywała coś za oknem. Coś go do niej pociągało.
- Nakamura! Słyszysz mnie? To tablicy za nie uważanie - wrzeszczał nauczyciel
- Ah! Tak już idę - powiedział po czym podszedł do tablicy - A więc to zdanie po angielsku będzie się pisało tak..
- Dobrze siadaj! Tylko na drugi raz uważaj
- Oczywiście
Następne lekcje zleciały szybko. Niczym się obejrzeć wszyscy wracali do domów. Po drodze znowu spotkał ową dziewczyne.
- Hej poczekaj
- Oh? To znowu ty, nie dałeś sobię jeszcze nie spokoju - odpowiedziała nawet się nie zatrzymując
- Może powiesz mi, chociaż jak masz na imię ? Nauczyciel jako jedynej nie wyczytał twojego nazwiska.
- Nie powinno Cię to interesować - nagle stanęła - Ale niech Ci będzie moje imie Naomi - powiedziała, po czym nagle zaczęła biec w stronę swojego domu
Ryu tylko uśmiechnął się do siebie i wrócił do domu.
W swoim pokoju przesłuchiwał płyty z muzyką, której słuchał poprzedni "on".
- Hmm.. nic dziwnego, że mi się to podobało, dobra następne - powiedział po czym zajrzał do następnej szuflady.
O dziwo była pusta, a drewno spodu szuflady było inne, a sama ona była płytsza niż inne. Okazało się że miała podwójne dno. W środku znalazł ubłocony pamiętnik.
Pisałem pamiętnik? - pomyślał i otworzył go mniej więcej w połowie. Po tym co tam zobaczył pamiętnik wypadł mu z rąk.[/spoiler:3vj8juml]
III
[spoiler:3vj8juml]Rozdział III
Na otwartej stronie pamiętnika były wymazane jakby krwią słowa :
"Znowu zabiłem!! Haha tym razem sprawiło mi to jeszcze większą przyjemność, nie moge się już doczekać następnego razu..."
- Kim ja do cholery byłem?! - wykrzykiwał chłopak
- Musze się uspokoić, to nie może być prawda, to pewnie jakiś głupi dowcip
- Co ja opowiadam... to przecież moje pismo
- Jednak muszę się upewnić - powiedział po czym podbiegł do komputera i szybko wyszukał : Seryjne morderstwa w Shizomogawie w ostatnich latach.
Oby, nic nie znalazło, oby nic nie znalazło - powtarzał w myślach
Znalazł jednak jakiś artykuł:
Seria morderstw w Shizomogawie
W tym małym miasteczku przez ostatnie 8 lat panował seryjny morderca, który brutalnie mordował wszystkie swoje ofiary. Na swoim koncie miał 44 ofiary. Niektóre osoby były tak zmasakrowane, że nie można było stwierdzić ich tożsamości. Do tej pory sprawdza nie został oficjalnie zatrzymany. Pierwsze morderstwo stwierdzono 14 lipca 2000r. jego ofiarami było młode małżeństwo, które otrzymalo strzał w tył głowy jak podczas egzekucji, a wszystkiemu przyglądał się ich ośmioletni syn, który doznał szoku, niestety odmówiono nam wtedy rozmowy z nim i jedyne co mamy to jego zdjęcie link....
- Przecież to ja... to już nie może być przypadek ale własnych rodziców?! Ale jeżeli oni byli moją prawdziwą rodziną to Asagi mnie okłamywała mówiąc, że jest moja matką.
- Musze z nią pogadać - powiedział do siebie po czym skierował się do jej pokoju i zapukał w drzwi
- Nie śpisz jeszcze? Mogę wejść?
- Jasne wchodź, czytałam jeszcze książkę
- Czemu mnie okłamałaś?
- O co Ci chodzi Ryu? - a w jej głosie można było wyczuć niepokój
- Nie jesteś moją prawdziwą matka prawda? Czemu mi nie powiedziałaś? Zrozumiał bym to! Nie trzeba było robić z tego tajemnicy. Wiedziałaś o tym, że straciłem pamięć, ale tobie to było na rękę.
- Tak wiedziałam, od lekarzy, ale uwierz mi naprawdę nie chciałam Cie okłamywać. - powiedziała już prawie rozpaczając
- A jednak to zrobiłaś!
- Nie mogliśmy mieć dzieci... i nagle zjawiłeś się ty, pokochaliśmy Cię jak własne dziecko.
- Skończ! Nie chce tego słuchać - przerwał jej trzasnął drzwiami i wrócił do swojego pokoju.
Chwile później...
- Ryu? Wchodzę - powiedziała po czym otworzyła drzwi.
- Musimy poroz...
Niestety w pokoju nikogo nie było, brakowało także jego plecaka, a okno było otwarte.
Kobieta upadła na kolana i zaczęła szlochać.
- Straciłam kolejna ważną dla mnie osobę...
Noc była zimna, a na dodatek deszcz lał nieustannie. Naomi obudził dźwięk dzwonka, podeszłą do drzwi i spoglądając przez wizjer rozpoznała Nakamure, który był cały przemoczony. Szybo otworzyła
- Mogę wejść?[/spoiler:3vj8juml]
IV
[spoiler:3vj8juml]Rozdział IV
- Właź, jesteś cały mokry
- Dzieki...
Po chwili chłopak znalazł się w jednym z pokoi, mimo okropnego wyglądu z zewnątrz, w środku był to całkiem przytulny dom. Wszystko zadbane i posprzątane.
- Nie siadaj nigdzie nie chce, żebyś mi fotele zmoczył. Już Ci daje coś na zmianę
- Ok
- Trzymaj - po czym podała mu jakieś ciuchy
- Dzięki, gdzie mogę się przebrać?
- Idź do łazienki, mokre ubrania połóż na pralce
Po chwili Ryu wrócił już do pokoju już suchy
- Co się stało, że o tej porze mnie nachodzisz? Zresztą czemu akurat do mnie?
- Nie ma o czym gadać, z resztą i tak byś nie uwierzyła. A co do tego czemu do Ciebie, to dlatego, że jesteś jedyną osobą, która znam i wiem gdzie mieszka.
- Jak to jedyną ?
- Pewnie nie wiesz, jakiś czas temu miałem wypadek i mam amnezję, nie pamiętam nic, dlatego też zostałem przepisany do te szkoły. Nie pamiętam swoich byłych znajomych, zupełnie nic.
- Musi Ci być ciężko
- Na pewno nie chce tego słyszeć od Ciebie, to tobie jest ciężko, a nie mi.
- A niby z jakiego powodu? Że jestem znienawidzona w mieście i nikt nie chce się do mnie zbliżyć? Też mi coś już zdążyłam się przyzwyczaić do samotności.
- Kłamstwo! Nie można tak po prostu przyzwyczaić się do samotności, okłamujesz samą siebie, żeby Ci było łatwiej, a nie tędy droga.
- Więc co do cholery powinnam twoim zdaniem zrobić?
- Znaleźć osobę na której będziesz mogła polegać
- I to masz być niby ty?
- Jeżeli tego chcesz...
- Nie wiem w co ty się w ogóle bawisz... Chcesz uczynić świat lepszy pomagając mi? Tacy wyrzutkowie jak ja są już spisani na starty.
- Otrząśnij się, nie jesteś żadnym wyrzutkiem, czemu w ogóle on Ci to robią
- A czy ja wchodzę z butami w twoje życie, nie więc ty też nie powinieneś się mieszać w moje, na prawdę chcesz wiedzieć ?
- Tak powinnaś to w końcu wyrzucić z siebie.
- Dobrze powiem Ci tylko, żebyś później nie żałował.
- 3 lata temu wszystko było w normie, o ile życie z rodziną z która nie ma się prawie kontaktu można nazwać normą. Moi rodzice mimo, że mieszkali ze sobą myśleli o rozwodzie, lecz ze względu na mnie postanowili poczekać z tym do moich 18 urodzin. Zresztą i tak nie poświęcali mi w ogóle uwagi zawsze tylko praca i praca, nigdy nie było ich w domu. Ale wtedy chociaż miałam przyjaciółki na które można było liczyć, przynajmniej tak mi się wydawało. Aż pewnego dnia wszystko zaczęło się sypać, tego dnia w szkole jakiś chłopak rzucił czymś we mnie, a ja tylko się na niego spojrzałam a byłam zła za to, że mnie uderzył, a on nagle wypad z ławki i upadł na ziemie. Z początku nauczyciel myślał, że tylko się wygłupia, lecz niestety na prawdę nie żył, miał atak serca, dziwne co? Atak serca w tym wieku, oczywiście wszyscy w klasie obwiniali mnie, że zabiłam go "wzrokiem". I nawet te moje "dobre przyjaciółki" się ode mnie odsunęły, lecz nie to było najgorsze tego dnia gdy wróciłam wieczorem do domu zobaczyłam na kanapie zwłoki moich rodziców. Były tak zmasakrowane, że nie poznałam bym ich gdyby nie obrączki, które nosili mimo nie odwzajemnionych już uczuć. Sama już nie wiem czy to też ja zrobiłam... Może zrobiłam to będąc w szoku, zresztą wszyscy dolewali oliwy do ognia obwiniając mnie o to. A na dodatek było mi to na rękę, bo przecież ich nienawidziłam... Z braku dowodów nie oskarżono nikogo. Wtedy zamiast trafić do domu dziecka zajął się mną mój wuj, który wynajmuje mi to mieszkanie, a sam jest za granicą w sprawie interesów. Mieszkam tutaj sama od 2 lat z początku niektórzy chcieli się ze mną zaprzyjaźnić, lecz odrzucałam wszystkich bojąc się, że zrobię im krzywdę. I co nadal masz zamiar mi pomóc po tym co zrobiłam? Nie boisz się, że i Ciebie zabije?
- Nie, chociaż ty powinnaś się bardziej bać mnie.
- A to niby czemu?
- Co byś zrobiła gdyby powiedział, że to ja zabiłem twoich rodziców?
- Nie naśmiewaj się z takich rzeczy draniu! A myślałam, że choć trochę mnie zrozumiesz. - po czym z całej siły uderzyła go w twarz.
- Nie miałem nawet takiego zamiaru - kontynuował nawet nie wzruszony ciosem zadanym przez Naomi, po chwili sięgnął po plecak i wyciągnął z niego pamiętnik - Masz, przeczytaj to zapiski mojego poprzedniego "ja" przez stratą pamięci.
Dziewczyna czytając to zaczęła się trząść jak by z przerażenia.
- I ty to tak spokojnie mówisz? Wiesz ile przez Ciebie osób zginęło, zresztą to nie jest dobry dowód.
- To nie wszystko, zgadni jakie było pierwsze morderstwo 8 lat temu
- A skąd niby mam wiedzieć
- To byli moi rodzice, a temu wszystkiemu się przyglądałęm... przypadek? Wątpię
- A nawet jeśli to ty jesteś mordercą to co chcesz zrobić?
- Chce zrozumieć dlaczego to zrobiłem.
- Niby jak chcesz się tego dowiedzieć ?
- Tego jeszcze nie wiem, zresztą jest już późno, na razie chodźmy spać.
- Ok porozmawiamy jutro, możesz się przespać na tej kanapie ja idę do siebie
Obydwoje szybko zasnęli.
Gdy Ryu otworzył oczy nie był już w mieszkaniu Naomi, a w małym szarym pomieszczeniu bez okien czy nawet drzwi, znajdowało się tam tylko drewniane krzesło na, którym siedział chłopak i stary włączony telewizor, który tylko szumiał. Był przerażony, gdyż mimo prób podniesienie się z krzesełka nie mógł nawet drgnąć, czy ruszyć choćby palcem. Próbował krzyczeć, lecz bez skutecznie jego głoś nie wychodził na powierzchnie jak by był tłumiony przez ten tajemniczy pokój. Nagle w telewizorze pojawiła się jaka rozmazana twarz, było to jak by odbicie Ryu, lecz osoba ta wyglądała zupełnie inaczej. I nagle z pudła wydobył się głos.
- Myślałeś, że zdołasz uciec przede mną?
Obraz pokoju zniknął, a chłopak obudził się już w mieszkaniu, nad nim stała Naomi wyglądająca na niespokojną.
- Już wszystko w porządku? Miałeś koszmar? Wyglądało to strasznie...
- Mogę się ruszać, co za ulga to był tylko sen...- powiedział po czym wstał z kanapy i rozciągnął się. - Strasz nie wygodna ta kanapa, jeszcze nigdy tak źle nie spałem, pewnie dlatego miałem koszmary.
Nie chce jej zamartwiać, ale to nie wyglądało na zwyczajny koszmar, był zbyt realny, a na dodatek ja nie miałem wcześniej snów, a co dopiero koszmary. Jeszcze ten głos czuje jak by nadał szumiał mi w głowie.
- Ryu ja idę kupić coś do jedzenia dla mnie by starczyło, ale jak ty jesteś to muszę jeszcze coś dokupić, zaraz wrócę, więc nigdzie się nie wybieraj.
Dziewczyna zrobiła, zakupy w jednym sklepie w którym w ogóle chcą ja obsłużyć i wróciła do domu, lecz nie zastał już go tam. Na stole znalazła list :
Przepraszam Cie, że przysporzyłem Ci tyle kłopotów, nie mam zamiaru dłużej narzucać Ci się moją osobą, chciał bym Cie jeszcze spotkać gdy już uporam się z tym wszystkim. Mam nadzieje, że mi kiedyś wybaczysz to co zrobiłem twojej rodzinie. Do zobaczenia
Ryuu
- Głupek....
Mężczyzna o długich czarnych włosach, dopalał właśnie papierosa i dopijał poranną kawe. Przeglądając w tym samym czasie jakieś kartoteki na komputerze. Nogi trzymał, na biurku a wyraz jego twarzy był co najmniej zabawny. Po chwili do biura wszedł inny mężczyzna o dużych krzaczastych brwiach.
- Detektywie Taro, pan to się kiedyś wykończy...
- Wiem Fujio, wiem ale co mi innego zostało
- A tak w ogóle ma pan gościa, chłopak nie chciał z nikim innym rozmawiać, podobno ma ważne dowody w sprawie która pan prowadził
- To daj mi go tu
- Rozumiem - powiedział po czym wyszedł z pokoju wypuszczając chłopaka do środka - Tak wiec, ja nie przeszkadzam
- Jakie masz dla mnie dowody młodzieńcze ?
- Pan jest detektywem, Taro Katsumi, który prowadził sprawę serii zabójst w Shizomogawie?[/spoiler:3vj8juml]