[spoiler:36sz3fbl]Ja tam wolę L, bo Light zepsuł sobie życie przez własną szajbę. Napracował się po to, żeby spełnic swoje zakichane ambicje związane z męskim ego, a poprawę sytuacji na świecie sobie użył jako wymówki. Później miał co chciał - rywalizację i nieustanne kombinowanie, żeby nie dac się złapac.
Co do L to chyba sam się nastawił, że kipnie prędzej czy później, bo dobrowolnie i bez łachy zbliżył się do Kiry. Zresztą, Light miał przewagę, bo miał zeszycik. L swój cel też chyba osiągnął w pewnym sensie, bo odkrył, kto jest Kirą, a że nie udało się ujawnic dowodu na czas...

. Yagami za to przegrał z kretesem i w nieładnym stylu, gdzie L zachował klasę do końca.
Poza tym, jak dla mnie L jest ciekawą i oryginalną postacią, która naturalnie budzi moją sympatię. Light jest nieskromny, nudny, naokoło te same teksty, pozbywa się moralności na własne potrzeby, jest niemiły (xP) i niedojrzały. No i broni tylko własnego zada, poświęcając ojca i robiąc swoje dziewczę w konia.
Oczywiście Light to świetna postac i ma swoje zalety, ale mi najzwyczajniej działał na nerwy.[/spoiler:36sz3fbl]