U mnie raczej dawno się zaczęło, bo miałam ok. 10-11 lat. Pewnego razu zobaczyłam w gazetę "Kawaii", a pokemoniasta okładka (wtedy właśnie był szał na pokemony) zachęciła mnie do zakupu. Wyczytałam tam, że te wszystkie DragonBalle, Slumpy, Pokemony, rycerze Zodiaku, Tsubasa etc. nazywa się "anime".
Zaczęłam rysowac masowo różne ludki. Niedługo potem zaczęli znowu puszczac na RTL7 Slayersów, Yaibę, MKR, Soul Hunter to sobie oglądałam. Wtedy tonami rysowałam jakieś głupie komiksy i w dodatku chyba zaraziłam tym pomysłem koleżankę, bo i z jej ręki gromada tego wyszła. Ze 2 lata później jeszcze na vivie dawali "Hellsing", "Noir", "Agent Aika" i chyba "Blue Submarine".
Jak miałam 13 lat to był już net w domu. Na początku ściągnęłam kinówkę Slayers ale czekałam na to ze dwa tygodnie, bo łącze było strasznie wolne. To sobie za dużo nie pooglądałam ale pościągałam jeszcze kilka odcinków z różnych serii ("Digi Charat", "Gravitation", "Chobits", "Risky Safety", cośtam może jeszcze i film "GItS").
Później były już szybsze łącza ale też za dużo nie oglądałam. Przypominam sobie, że widziałam wtedy "School Rumble", kilka odcinków "FMA", "Azumanga Daioh", kilka pierwszych odc "Bleach".
No i jak widac zostało mi do teraz >xD. Ale ostatnio niestety prawie anime nie oglądam.